fot. PAP

Protest pracowników Poczty Polskiej

Nawet 8 tys. pracowników Poczty Polskiej może stracić pracę – alarmują związkowcy i nie wykluczają strajku. W niektórych placówkach pracę straci ponad 10 proc. zatrudnionych – informuje jeden z dzienników. Zarząd poczty twierdzi, że zwolnień nie będzie, ale w ramach dobrowolnych odejść liczba etatów zmniejszy się o ok. 5 tys.

Szykują się kolejne strajki. Tym razem o swoje prawa walczą pracownicy poczty. Związkowcy z pocztowej „Solidarności” są w sporze zbiorowym. Zarząd jak na razie nie zrealizował najważniejszych postulatów.

Pocztowcy winą za trudną sytuację firmy obarczają również rząd. Jaka będzie skala zwolnień tak naprawdę okaże się pod koniec roku – mówi Bogumił Nowicki, przewodniczący NSZZ „Solidarność” pracowników Poczty Polskiej.

– Uważamy, że jest to forma zwolnień grupowych. Pracodawca w swoich założeniach pakietu dobrowolnych odejść podaje kwotę ok. 5 tys. nie zmienia to jednak faktu, że w dokumentach prezentowanych wcześniej związkom zawodowym planuje obniżyć średnioroczne zatrudnienie o 8 tys. Zdaniem strony związkowej plany pracodawców są dość jednoznaczne – tym bardziej, że już teraz, na początku roku, poszły do regionalnych jednostek projekty tzw. nowej etatyzacji. Z tych projektów wynika, że pracodawca przewiduje radykalne rozwiązaniapowiedział Bogumił Nowicki, przewodniczący NSZZ „Solidarności” pracowników Poczty Polskiej.

Związkowcy na kwiecień zapowiadają strajk, jeżeli rozmowy z zarządem na temat nowego układu zbiorowego zakończą się fiaskiem.

 

 

TV Trwam News

 

drukuj