Fot. PAP

Prokuratura wszczęła śledztwo ws. narażenia na niebezpieczeństwo szefa CBA

Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła śledztwo ws. narażenia szefa CBA na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

Ma to związek z odkręceniem śrub w samochodzie Pawła Wojtunika. Do incydentu doszło na rogatkach Warszawy. Gdy szef CBA jechał odebrać córkę z kolonii, usłyszał dziwne dźwięki wydobywające się z lewego koła. Po zatrzymaniu pojazdu okazało się, że odkręcono pięć śrub.

Paweł Wojtunik był pod ścisłą ochroną Biura Ochrony Rządu. Miał jednak zrezygnować z jej usług, tłumacząc, że chce być tego dnia sam. Działanie BOR –  a właściwie jego brak – również wyjaśniać będzie prokuratura.

Poseł Jarosław Zieliński, były wiceminister spraw wewnętrznych i administracji mówi, że Biuro Ochrony Rządu powinno wypełniać swoje obowiązki bez względu na wolę osoby chronionej z racji pełnionej funkcji państwowej.

– BOR powinno pełnić swoje obowiązki wobec osoby wyznaczonej do ochrony niezależnie od jej woli. Taka jest jego rola. Czasami może to być uciążliwe dla osoby chronionej, ale wiąże się to z pełnioną funkcją. W związku z tym, każdy kto ma przydzieloną ochronę powinien się z tym liczyć i nigdy z tego nie rezygnować. To może nieść za sobą niebezpieczeństwo – dodaje poseł Jarosław Zieliński.

To kolejna wpadka BOR w krótkim odstępie czasu. Ostatnio w Łucku doszło do ataku na Bronisława Komorowskiego. Poseł Jarosław Zieliński przypomina, że nawarstwianie się błędów BOR za rządów Donalda Tuska zaczęło się 10 kwietnia 2010 r.

– Wszystko zaczęło się od Smoleńska, gdzie BOR nie wypełniło swoich obowiązków i skutki tego były tragiczne. Wmawiano nam przez wiele miesięcy, że BOR dopełniło swoich obowiązków. Okazało się jednak inaczej. Wiemy dobrze, że informacja – w tym przypadku zakończona tragicznie – zachowała się w sposób nieprofesjonalny. Jest jakieś swoiste fatum, które wisi nad tą ważną formacją za rządów Donalda Tuska – akcentuje poseł Jarosław Zieliński.

RIRM

drukuj