fot. M. Borawski/Nasz Dziennik

Prokuratura Regionalna w Warszawie potwierdza zatrzymanie 18 osób z jednego z banków

Zatrzymanie 18 osób – b. członków zarządu i pracowników jednego z banków oferujących obligacje spółki GetBack potwierdził PAP zastępujący rzecznika prasowego Prokuratury Regionalnej w Warszawie prok. Przemysław Baranowski. Nie podał, o który bank chodzi.

Na tym etapie działań nie udzielamy bliższych informacji gdyż trwają czynności z zatrzymanymi – powiedział PAP Baranowski. Zaznaczył, że prawdopodobnie w ciągu dnia można spodziewać się szerszych wiadomości.

CBA nie potwierdza i nie zaprzecza, że to funkcjonariusze biura dokonali zatrzymań.

„Nie podajemy informacji na ten temat” – powiedział PAP Temistokles Brodowski z wydziału komunikacji społecznej Biura.

Według Radia ZET zatrzymani przez CBA to były prezes Idea Banku Jarosław A. i kilkunastu byłych pracowników. Według radia mieli zostać zatrzymani w poniedziałek do śledztwa dotyczącego afery GetBack. We wtorek w Prokuraturze Regionalnej w Warszawie mają usłyszeć zarzuty – dowiedziało się Radio ZET. Według radia przeszukanie CBA w mieszkaniu byłego szefa banku trwało kilka godzin.

„Chodzi o wprowadzanie w błąd klientów. Idea Bank oferował ryzykowne, jak dzisiaj już wiemy, obligacje GetBacku. Bank bardzo dobrze zarabiał na prowizjach od znalezienia nabywcy. Zarabiali też doradcy finansowi, którzy wciskali papiery tej spółki windykacyjnej. Klienci słyszeli tylko, że jest to pewna inwestycja, która przyniesie zysk, nic o ryzykach” – czytamy na portalu radia ZET.

Jesienią ubiegłego roku sam Idea Bank zawiadomił prokuraturę, że były szef banku i członek zarządu nie dochowali standardów przy dystrybucji obligacji, czym narazili bank na szkodę majątkową. Zawiadomienie dołączono do już toczącego się śledztwa – przypomina radio ZET.

Jak dodaje, prezes Jarosław A. kierował Idea Bankiem do września 2017 r.; zrezygnował sam, bez podania przyczyn. Idea Bank należy do biznesmena Leszka Czarneckiego. Na jesieni ubiegłego roku KNF wpisała placówkę na listę ostrzeżeń publicznych.

PAP/RIRM

drukuj