fot. PAP/Rafał Guz

Prof. Zybertowicz: „Dobra zmiana” może się wywrócić, jeśli nie zadbamy o bezpieczeństwo narracyjne Polski

Na polu narracji widzę największe zagrożenia dla obozu „dobrej zmiany” i dla Polski – powiedział we wtorek w radiu Wnet prezydencki doradca prof. Andrzej Zybertowicz. Jak dodał, „dobra zmiana” może się „wywrócić”, jeśli nie zadbamy o bezpieczeństwo narracyjne Polski na świecie.

Sejm uchwalił w piątek nowelizację ustawy o IPN. Zgodnie z nią, każdy kto publicznie i wbrew faktom przypisuje polskiemu narodowi lub państwu polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za zbrodnie popełnione przez III Rzeszę Niemiecką lub inne zbrodnie przeciwko ludzkości, pokojowi i zbrodnie wojenne – będzie podlegał karze grzywny lub pozbawienia wolności do lat trzech. Taka sama kara grozi za „rażące pomniejszanie odpowiedzialności rzeczywistych sprawców tych zbrodni”.

W sobotę podczas obchodów 73. rocznicy wyzwolenia Auschwitz ambasador Izraela Anna Azari, zaapelowała o zmianę w tej nowelizacji. Podkreśliła, że „Izrael traktuje ją jak możliwość kary za świadectwo ocalałych z Zagłady”.

Prezydencki doradca prof. Andrzej Zybertowicz, pytany we wtorek w radiu Wnet, co wraz z prezydentem Andrzejem Dudą zamierzają zrobić z tym, że przedstawiciele państwa Izrael wypowiadają się obraźliwie o Polsce, odparł, że „to pytanie powinno być skierowane do tych, którzy dysponują zasobami i instrumentami”.

„Głównym dysponentem zasobów w naszym systemie politycznym jest premier; on odpowiada bezpośrednio za instytucje, które mają możliwości i obowiązek ochrony polskiego wizerunku” – przypominał prof. Zybertowicz.

Odnosząc się do ostatnich wydarzeń w Auschwitz, prof. Zybertowicz ocenił, że „gwałtowność reakcji izraelskiej” być może ma źródło w tym, że zabrakło sygnałów wyprzedzających np. z naszej placówki w Izraelu o tym, „że tam toczy się jakaś wewnętrzna gra polityczna, która rykoszetem może uderzyć w nas (…), że są w Izraelu podmioty polityczne lub biznesowe, które zagrają kartą polską w swoich sprawach”.

Prof. Zybertowicz ocenił, że w sytuacji, gdy zmieniła się przestrzeń informacyjna, należy zbudować „maszynę bezpieczeństwa narracyjnego”, ponieważ w dzisiejszym świecie „narracja staje się bezpośrednim stykiem z przeciwnikiem”.

„Tak samo jak wydajemy miliardy złotych na sprawność i unowocześnienie naszego systemu bezpieczeństwa militarnego, musimy wydawać setki milionów złotych na precyzyjne punktowe rozpoznawanie tych miejsc, gdzie w przestrzeni światowego obiegu informacji tworzone są obrazy Polski – i przeciwdziałanie kłamstwom, neutralizowanie nieporozumień i aktywne promenowanie tego, co jest pozytywnym naszym dorobkiem” – powiedział prof. Zybertowicz.

„W odróżnieniu od wielu rzeczy w polityce, które mogą być robione topornie, narracja w dzisiejszym świecie musi być robiona finezyjnie i inteligentnie. Twarda obrona topornie robiona może przynieść Polsce wiele szkody” – podkreślił prezydencki doradca.

„Na polu narracji widzę największe zagrożenia i dla obozu >>dobrej zmiany<< i dla Polski w ogóle” – dodał.

Ocenił też, że „dobra zmiana może się wywrócić, jeśli nie zadbamy o bezpieczeństwo narracyjne Polski”.

„Istotą rzeczy jest to, że polskie państwo musi uświadomić sobie nowe, wrażliwe pole aktywności, które nie może być traktowane, jako jedno z drugoplanowych” – powiedział prof. Zybertowicz.

Dodał, że „nie możemy działać jednorazowo”, potrzebna jest „zwarta konstrukcja”, a wszystkie „działania muszą być kompleksowe”. Pytany o to, kto miałby zbudować tę konstrukcję, odparł: „Odpowiedzialność spoczywa na premierze”.

Prezydencki doradca zaznaczył też, że „od wizerunku Polski za granicą zależy to, jak łatwo polscy biznesmeni nawiązują kontakty i kontrakty”.

„Jeśli Polska ma zły wizerunek (…), to przekłada się to na koszty uprawiania biznesu, zarówno wielkich molochów, jak i spółek Skarbu Państwa i tysięcy kreatywnych polskich przedsiębiorców” – ocenił prof. Andrzej Zybertowicz.

PAP/RIRM

drukuj