Prof. W. Mielczarski o cenach energii elektrycznej: Jest drogo i będzie coraz drożej – to element polityki energetycznej UE

Jest drogo i będzie coraz droższej. Zresztą to jest element polityki energetycznej Unii Europejskiej, według której energia ma być kosztowna i ma jej brakować po to, żebyście zrobili wszystko, by ją oszczędzać. Po prostu to jest ideologia: zmniejszyć za wszelką cenę ilość zużywanej energii -powiedział prof. Władysław Mielczarski, ekspert z Instytutu Elektroenergetyki Politechniki Łódzkiej, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.  

Profesor został zapytany, skąd biorą się tak wysokie rachunki za prąd w Polsce, ponieważ – jak pokazują zestawienia – nasz kraj zajmuje czołowe miejsce państw w UE z najwyższymi kosztami, jakie ponoszą obywatele za energię elektryczną [czytaj więcej].

To nie ceny energii decydują, czy energia jest kosztowna, czy nie.  Decydują tak zwane koszty całkowite, które ponoszą odbiorcy i to zarówno indywidualnie, jak również gospodarka, po to, żeby tę energię pozyskać. Te wielkości i koszty nie są widoczne, bo my widzimy tylko cenę. A cena to jest tylko część, która odnosi się do wyprodukowania energii elektrycznej.  Co więcej, ta cena zawiera również różnego rodzaju subsydia, które są oddawane dla jednych technologii, a nie dawane dla drugich. Jest to raczej koszt, który jest wysoki ze względu na to, że przechodzimy transformacje i zamykamy technologie, które są tanie i przechodzimy do drogich technologii odnawialnych – zaznaczył ekspert z Instytutu Elektroenergetyki Politechniki Łódzkiej.

Podkreślił jednocześnie, że ten nowy system jest bardzo kosztowny.

Ceny energii nie przekraczają w zasadzie 30 proc. tego, co płacimy. Drugim strumieniem, za którego ponosimy koszty i on jest częściowo widoczny, to są różnego rodzaju tzw. opłaty przesyłowe: opłata sieciowa, jakościowa i mocowa. Te opłaty, które – jak podsumujemy – wychodzą drugie tyle. Oprócz tego są jeszcze olbrzymie subsydia, które płyną bezpośrednio z budżetu. Proszę zobaczyć, to jest „mój prąd”, „moje ciepło”, „mój samochód elektryczny” i wszystkie te inne dopłaty. Jeżeli dopłaty do samochodów elektrycznych są rzędu 30 procent, a wodorowych nawet 40 proc., to one musiały się skądś wziąć (…). Na przykład w zeszłym roku 4 miliardy euro subsydiów zostało przekazanych na magazyny energii. Tego nikt nie zobaczy na rachunku, ale to wszyscy zapłacili – wyjaśnił.

Gość Radia Maryja został zapytany o polską strategię energetyczną.

Polska nie może nawet mieć własnej strategii energetycznej, ponieważ polityka i strategia energetyczna jest ustalana na poziomie unijnym.  Jedyne, co Polska może zrobić, to może przygotować na bazie polityki europejskiej własną politykę. Myśmy już przygotowali trzy wersje – jedna została odrzucona przez Komisję, druga została odesłana do poprawki, teraz ostatnia – już po raz trzeci zmieniana – jest z grudnia zeszłego roku. Problem polega na tym, że ta nasza strategia jest powtórzeniem tego, co chce Unia Europejska.  A czego chce Unia Europejska?  Unia Europejska chce, żeby energię wyprodukowały odnawialne źródła energii, przede wszystkim wiatraki i panele fotowoltaiczne, bo one są w stanie wyprodukować dużo energii, w porównaniu do innych źródeł odnawialnych i to powoduje potężne koszty, ponieważ są to źródła, które pracują tylko w określonym czasie – zaznaczył.

Dodał, że w Polsce energia elektryczna będzie luksusem.

– Jest drogo i będzie coraz droższej. Zresztą to jest element polityki energetycznej Unii Europejskiej, według której energia ma być kosztowna i ma jej brakować po to, żebyście zrobili wszystko, by ją oszczędzać. Po prostu to jest ideologia – zmniejszyć za wszelką cenę ilość zużywanej energii. A tego nie można zrobić. Współczesne społeczeństwa nie są w stanie żyć bez energii. Mało tego, proszę zobaczyć, że z jednej strony polityka unijna mówi, by zmniejszyć zużycie energii, a z drugiej strony zwiększa się jej zużycie– wskazał profesor.

Całą rozmowę z prof. Władysławem Mielczarskim można odsłuchać [tutaj].

radiomaryja.pl

 

drukuj