fot. PAP/Rafał Guz

Prof. Szwagrzyk: Spodziewamy się odnaleźć szczątki gen. „Nila”

O nadchodzących pracach ekshumacyjnych w warszawskiej Kwaterze „Ł” z wiceprezesem Instytutu Pamięci Narodowej, prof. Krzysztofem Szwagrzykiem rozmawia Zuzanna Dąbrowska. 

Panie Profesorze, jeszcze we wrześniu mają rozpocząć się prace ekshumacyjne w Kwaterze „Ł” na warszawskich Powązkach. Jak będą one przebiegać?

Przede wszystkim bardzo się cieszę, że do prac dojdzie już niebawem. Długo, a nawet bardzo długo czekaliśmy na ich rozpoczęcie. Przypomnę, że te działania, które wkrótce będziemy mogli rozpocząć, to trzeci etap prac poszukiwawczych na tym terenie. Zajmiemy się obszarem, z którego w tej chwili w inne miejsca przenoszone są szczątki i groby z lat 1982-1984. Teraz powstaje ta możliwość, której nie mieliśmy wcześniej – zejścia do dołów śmierci i jam grobowych, które znajdowały się pod współczesnymi pomnikami. Będziemy pracowali w bezpośredniej bliskości Panteonu stojącego w Kwaterze „Ł”. W tym miejscu przez trzy tygodnie będziemy starali się doprowadzić do sytuacji, w której możliwe będzie odnalezienie szczątków więźniów pogrzebanych tam w latach 40. i 50.

Czy te prace zakończą całość ekshumacji w Kwaterze „Ł”?

Trzeba zaznaczyć, że nie jest to etap ostateczny. Ten końcowy nastąpi wiosną przyszłego roku i będzie obejmował obszar „Ł2” – znajdujący się między drogą asfaltową, a murem cmentarnym. Dopiero wówczas, 5 lat od rozpoczęcia prac poszukiwawczych, będziemy mogli powiedzieć, że są one zakończone.

Podczas rozpoczynających się niedługo ekshumacji, szczątki których konkretnie osób spodziewają się odnaleźć badacze?

Na razie powiem o jednej osobie – generalne Auguście Emilu Fieldorfie ps. „Nil”. Jest to pewne założenie badawcze wynikające z naszej wiedzy oraz efekt dotychczas prowadzonych działań. Jeżeli pewna, bardzo ważna sekwencja pochówków, którą udokumentowaliśmy w poprzednich latach – ludzi straconych i pogrzebanych w grudniu 1952 roku i w styczniu 1953 – nie została zaburzona, i ta chronologia trwała dalej, to możemy powiedzieć, że jesteśmy maksymalnie 5 metrów od miejsca, w którym spodziewamy się znaleźć szczątki gen. Fieldorfa.

Pamiętajmy, że Generał został zamordowany i pogrzebany w lutym 1952 roku, a więc była to zima. Duże opady śniegu oraz mróz mogły spowodować, że funkcjonariusze pochowali jego ciało w miejscu innym, niż wynika to z kolejności. O tym zastrzeżeniu musimy pamiętać. Mieliśmy już takie sytuacje również w Kwaterze „Ł” – w miejscu gdzie były szczątki jednego człowieka, pod spodem znajdowaliśmy szczątki drugiej osoby. Ci ludzie byli chowani w odstępie dwóch lub trzech lat, co potwierdza hipotezę, że nie zawsze zachowywano kolejność.

A jeżeli uda się odnaleźć szczątki gen. Augusta Emila Fieldorfa?

Jeżeli tak się stanie, będziemy wszyscy bardzo szczęśliwi. Warto jednak zaznaczyć, że te prace będą wykonywane w skrajnie trudnych warunkach. Praktycznie codziennie jesteśmy świadkami przenoszenia grobów z lat 80. do innych miejsc. Bardzo często znajdujemy wtedy zniszczone fragmenty kości ludzkich. Nie mam wątpliwości, że ci, którzy kopali groby w latach 80. natrafiali na szczątki więźniów i je niszczyli – dwa czy trzy szybkie ruchy łopatą wystarczyły. Tego typu działania spowodowały ogromną szkodę, doprowadziły do zniszczenia szczątków naszych bohaterów. Inaczej niż na początku badań, teraz mamy świadomość, że nie będziemy odnajdywali pełnych szczątków ludzkich ułożonych w układzie anatomicznym. One będą po prostu zniszczone. A my, aby do nich dotrzeć, będziemy musieli przesiać całą ziemię, która się tam znajduje, żeby móc każdą, nawet najmniejszą kosteczkę odnaleźć. Wierzę, że damy sobie radę. Mamy dobry, sprawdzony zespół.

Kiedy porównuje Pan jak wygląda współpraca z różnymi instytucjami państwa obecnie, a jak wyglądała jeszcze jakiś czas temu, jakie przemyślenia temu towarzyszą? Czy obecnie prace badawcze przebiegają w bardziej sprzyjającej atmosferze ze strony państwa?

Teraz jest znacznie łatwiej, ponieważ żyjemy w nowej rzeczywistości. W tej chwili mówimy jednym językiem z naszymi partnerami z różnych instytucji. Wielkie zasługi w naszych pracach ma m.in. wojewoda mazowiecki i jego współpracownicy, dzięki którym możemy przenosić groby z lat 80. w inne miejsce. Muszę też przyznać, że dobrze współpracujemy z władzami Warszawy. Oczywiście nie ze wszystkimi pracuje się tak dobrze, ale to wyjątki. Zawsze powtarzałem i będę powtarzać, że tylko najwyższa jakość pracy i rzetelność, a także świadomość, że bierzemy udział w państwowym dziele poszukiwania szczątków ofiar komunizmu, bohaterów narodowych, mogą być czynnikami cementującymi współpracę.

To wielka radość, że coraz więcej polskich bohaterów jest odnajdywanych, że mają oni godne pogrzeby. Jednak wciąż bardzo wielu z nich nie udaje się odnaleźć. Mam tu na myśli m.in. pułkownika Witolda Pileckiego. Czy jest szansa na to, że odnalezienia doczekają się także pozostali zamordowani przez władze komunistyczne polscy Patrioci?

Wierzę, że tak się stanie. Proszę dać nam jeszcze trochę czasu. Wierzę, że pułkownik Pilecki został pogrzebany w Kwaterze „Ł”, w miejscu, które jeszcze dziś jest dla nas tajemnicą, ale są to warszawskie Powązki. Myślę, że w okolicach czerwca przyszłego roku, kiedy zakończymy ostatni etap prac na „Łączce”, będziemy mogli tak naprawdę powiedzieć, ilu bohaterów udało się nam odnaleźć. Ja jestem dobrej myśli. Mam takie wewnętrzne przekonanie, że podobnie jak generał Fieldorf, pułkownik Pilecki został pogrzebany w Kwaterze „Ł”.

Zuzanna Dąbrowska/RIRM

drukuj