Prof. M. Ryba o aferze ws. KPO: Zapożyczenie się za pośrednictwem Unii i dostawanie spóźnionych środków, które musimy spłacać, to paranoiczna sytuacja
Obóz lewicowo-liberalny to obóz, który popierają środowiska korzystające w ogromnej mierze z transformacji ustrojowych. Przez lata korzystali, uważali się za elitę, a teraz mają pogardę dla tych, którzy z tej elity nie korzystali. I rzeczywiście to jest układ, dla którego jachty, jakieś sauny, solaria to problemy, którymi żyją realnie, które z punktu widzenia zwykłych Polaków są problemami ludzi bogatych (…). Zapożyczenie się za pośrednictwem Unii i dostawanie spóźnionych środków, które musimy spłacać (…), to jest paranoiczna sytuacja – mówił prof. Mieczysław Ryba, politolog, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.
Polska polityka w ostatnich latach obfituje w głębokie podziały, które nie tylko definiują wewnętrzne walki o władzę, ale także wpływają na relacje z zagranicą. W tej politycznej grze, rozróżnienie między obozem patriotycznym a kosmopolitycznym wydaje się kluczowe, a spór ten ma zarówno swoje korzenie w historycznych napięciach, jak i w aktualnych kwestiach gospodarczych i międzynarodowych.
Pierwszym i podstawowym punktem konfliktu w polskiej polityce jest spór o to, jak powinno wyglądać polskie państwo i naród. Z jednej strony mamy obóz patriotyczny, który stawia na budowanie silnego, narodowego państwa, z drugiej – kosmopolityczny, który widzi Polskę jako część większej europejskiej całości.
– To jest taki, wydaje się, fundamentalny spór, który idzie też w kontekście nie tylko elit, ale i zwykłych ludzi – zauważa profesor Mieczysław Ryba.
Ten podział widać w wielu kwestiach politycznych, ale szczególnie wybrzmiewa w sprawach związanych z gospodarczymi i społecznymi reformami.
– Obóz lewicowo-liberalny to obóz, który popierają środowiska korzystające w ogromnej mierze z transformacji ustrojowych. Przez lata korzystali, uważali się za elitę, a teraz mają pogardę dla tych, którzy z tej elity nie korzystali. I rzeczywiście to jest układ, dla którego jachty, jakieś sauny, solaria to problemy, którymi żyją realnie, które z punktu widzenia zwykłych Polaków są problemami ludzi bogatych. Natomiast wozy strażackie, Koła Gospodyń Wiejskich – to są ci zwykli Polacy, których tamta elita ma w pewnej pogardzie, a już na pewno nie uważa, że powinni dobijać się do władzy – podkreśla profesor Mieczysław Ryba.
Właśnie jednym z najgorętszych punktów stał się Krajowy Plan Odbudowy (KPO), który miał na celu pomoc w odbudowie gospodarki po pandemii. Jednak sposób, w jaki rząd „koalicji 13 grudnia” wykorzystuje środki z KPO, wywołuje kontrowersje.
– W ogóle KPO nie ma sensu, żeby się zapożyczać po to, żeby wydawać, jak przecież z tego bałaganu jakoś już wyszliśmy. Zapożyczenie się za pośrednictwem Unii i dostawanie spóźnionych środków, które musimy spłacać (…), to jest paranoiczna sytuacja – wskazał.
Na scenie politycznej pojawiła się nowa postać – Karol Nawrocki, który został wybrany prezydentem. Jego obecność w polityce stanowi pewną nowość, zarówno pod względem kompetencji, jak i stylu. Prof. Mieczysław Ryba zauważa, że Nawrocki wnosi „świeżość” i „siłę wewnętrzną”, co stało się widoczne zwłaszcza podczas jego inauguracyjnego wystąpienia.
– To było widać podczas tej inauguracji, tę świeżość, pewną taką siłę wewnętrzną, co jest w przypadku prezydenta niesamowicie ważne, bo oczy całego kraju i społeczeństwa są na niego skupione. W tym sensie Tusk widzi swoją słabość, wystarczy porównać obrazy z momentu, kiedy ogłaszał swoje orędzie w Sejmie – cała jego postawa, sposób wypowiadania się, treści, które padały, a także jego postawa – przykurczona, bo jest w kompletnej defensywie. Chciał zablokować tę prezydenturę, nie tylko w sensie prawnym, ale również na poziomie odmowy odbierania przysięgi. Próbował wymusić na Hołowni pewne decyzje, ale mu się to nie udało, więc podnosił szereg porażek – zwrócił uwagę gość Radia Maryja.
Dodał, że cały układ, który w tej chwili rządzi Polską, jest nazywany układem proniemieckim, czy niemieckim w Polsce.
– Nie widać na arenie międzynarodowej, żeby Niemcy pomagali Tuskowi. Mówi się nawet, że Berlin uznał, że na Tusku się nie, ugra skoro przegrał wybory prezydenckie, to pewnie nie wygra następnych – podsumował prof. Mieczysław Ryba.
Całość rozmowy w audycji „Aktualności dnia” można wysłuchać [tutaj].
radiomaryja.pl




