Prof. M. Ryba o uchyleniu immunitetu sędziowskiego J. Iwulskiemu: Fakt, że na tak ważnym miejscu zasiada człowiek, który orzekał w stanie wojennym w sposób urągający wszelkim zasadom, świadczy, jak w przestrzeni władzy sądowniczej wszystko jest zabagnione

Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego uchyliła immunitet sędziowski Józefowi Iwulskiemu, prezesowi Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych, oraz wyraziła zgodę na pociągnięcie go do odpowiedzialności karnej. Decyzja jest nieprawomocna. Uchylenia immunitetu sędziowskiego domagała się prokuratura Instytutu Pamięci Narodowej.

Śledczy chcą postawić sędziemu Józefowi Iwulskiemu zarzut bezprawnego skazania w stanie wojennym 21-letniego robotnika za kolportowanie ulotek wymierzonych we władze PRL.

Prof. Mieczysław Ryba zwrócił uwagę, że sąd drugiej instancji może zmienić tę decyzję. Wskazał ponadto, że osoby takie jak Józef Iwulski nie powinny zasiadać w sądach.

– Decyzja nie jest jeszcze prawomocna, więc wcale bym się nie zdziwił, gdyby druga instancja ją zmieniła, bo tak się działo w kilku innych przypadkach. Sam fakt, że na tak ważnym miejscu w całym systemie polskiego sądownictwa zasiada człowiek, który orzekał w stanie wojennym w sposób urągający wszelkim zasadom, świadczy, jak w przestrzeni władzy sądowniczej wszystko jest zabagnione. Nie dziwne, że tak niski jest poziom zaufania społecznego do sądów – mówił prof. Mieczysław Ryba.

Z ustaleń śledczych IPN wynikało, że w 1982 r. Józef Iwulski zasiadał w składzie sądu, który skazał młodego robotnika z Oświęcimia na 3 lata więzienia za roznoszenie ulotek przedstawiających kontury Polski okolone kolczastym drutem.

Według prokuratorów IPN zebrane dowody wskazują, że bezprawne skazanie miało wyłącznie cel odstraszający i wpisywało się w represyjną politykę władz PRL wobec działaczy demokratycznej opozycji.

RIRM

drukuj