Prof. B. Chazan dla „Naszego Dziennika”: Zabijanie dzieci jest sprzeczne z naturalnymi instynktami kobiet. Tymczasem aborcyjne aktywistki chcą pozbawić kobiety poddające się aborcji postawy opiekuńczej, matczynej
Zabijanie dzieci jest sprzeczne z naturalnymi instynktami kobiet. Tymczasem aborcyjne aktywistki, fałszywie szukając wesołych i śmiesznych odniesień, chcą pozbawić kobiety poddające się aborcji postawy opiekuńczej, matczynej, postępowania w zgodności z imperatywem moralnym. Po aborcji można spodziewać się u matki smutku, wstydu, poczucia winy, hańby, dyskredytacji, poniżenia, nawet rozpaczy. Aborcjonistki chcą „odwstydzić” aborcję, namawiają, by kobiety otwarcie, a nawet z dumą mówiły o swoich aborcyjnych „dokonaniach”, chodziły po ulicach z napisem na bluzie oznajmiającej wszystkim, że sfinansowały zabicie dziecka – mówił prof. Bogdan Chazan, ginekolog-położnik, wiceprezes Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich, w rozmowie z red. Urszulą Wróbel z „Naszego Dziennika”.
Red. Urszula Wróbel: Gizela Jagielska, aborterka z Oleśnicy, ma pracować we wrocławskim szpitalu na Brochowie. Wygrała konkurs na stanowisko ginekologa.
Prof. Bogdan Chazan: To bardzo niedobra wiadomość. Jagielska stała się powszechnie znana jako osobiście zaangażowana w zabijanie dziecka w łonie matki metodą zastrzyku dosercowego. Ta opinia – czy tego chcemy, czy nie – przylgnie do szpitala jako miejsca, gdzie zabija się dzieci. Liczba porodów się zmniejszy. Teraz dużo zależy od postawy całego personelu medycznego. Możliwe, że będzie chciał zachować wizerunek szpitala przyjaznego matkom i dzieciom i – mówiąc wprost – skłoni dyrekcję szpitala do ratowania jego dobrej opinii i możliwości pracy w atmosferze wolnej od aborcyjnego zapachu.
Aborcyjne aktywistki zachęcały do wpłat na zabijanie dzieci poczętych w przychodni AboTak. Akcję pod diabelsko przewrotną nazwą „Dzień Bezpiecznej Aborcji” z dumą reklamowała i zachęcała do przyłączenia się do niej m.in. Magdalena Biejat, wicemarszałek Senatu z ramienia Lewicy. Publiczne zachęcanie do finansowania aborcji stoi w sprzeczności z obowiązującym w Polsce prawem i konstytucyjną zasadą ochrony życia. Mimo to, nie dość że nie jest to w żaden sposób ścigane, to jeszcze do łamania przepisów zachęca parlamentarzystka. Jak Pan to ocenia?
– Niestety, w naszym kraju prawo obowiązuje tak, „jak my je rozumiemy”, a więc de facto nie obowiązuje. Przecież w tej czy innej przychodni nie wykonuje się aborcji z przyczyn dozwolonych przez prawo, które zostało nagięte przez ministra zdrowia do tzw. przesłanek psychiatrycznych. Szpitale są zmuszane do wykonywania aborcji w tych sytuacjach. W placówce AboTak zlokalizowanej naprzeciwko budynku Sejmu, gdzie prawo jest tworzone, naprzeciwko kościoła św. Aleksandra, wykonywana może być aborcja farmakologiczna we wczesnej ciąży. A przecież zabicia dziecka w tym okresie prawo nie przewiduje.
Aktywistki argumentują, że opłacanie aborcji to wsparcie dla kobiet w trudnej sytuacji życiowej. Zarówno ze względów etycznych, jak i medycznych – to nieprawda. Z jakimi najczęstszymi konsekwencjami psychologicznymi lub zdrowotnymi mogą mierzyć się kobiety po dokonaniu aborcji, o których aktywistki nie mówią?
– Nie mówią, bo albo nie wiedzą, albo posiłkując się znanym mechanizmem psychologicznym, wypierają z pamięci. Z wesołą miną, w jarmarcznej kolorowej oprawie plakatu narażają swoje podopieczne w przyszłości na większe ryzyko zachorowania na raka piersi, wystąpienia niepłodności, powikłań kolejnej ciąży, zaburzeń psychicznych, lękowych (o 34%), depresji (o 37%), nadużywania alkoholu i narkotyków (o 110%), samobójstw (o 155%). Tak wygląda ten rzekomo „bezpieczny” zabieg. Nieprzynoszący ulgi, szczęścia i zadowolenia, ale łzy i choroby. Przekraczają prawo, są przy tym bezwzględne, pozbawione współczucia i sumienia.
Aktywizm aborcyjny stawia lekarzy o poglądach pro-life w pozycji osób „pozbawionych empatii”. To odwrócenie pojęć etycznych w przestrzeni publicznej szokuje, ale jednocześnie coraz nachalniej wkracza w kolejne obszary życia. Jaka jest rola lekarzy w tym, aby nie dać się omamić ideologicznym hasłom?
– Rola lekarzy potencjalnie jest ogromna. Większość z nich zasłużenie ciesząca się zaufaniem pacjentów mogłaby wiele zrobić w ochronie ludzkiego życia, jak mówił ostatnio Papież Leon XIV w Paryżu, „chroniąc życie ludzkie od początku jego istnienia w łonie matki do ostatniego tchnienia”. Część z nich robi, co może, broniąc życia w miejscu pracy, w mediach. Jednak duża ich część opanowana ideologią liberalno-lewicową uważa, że lekarz jest od wypełniania wszystkich życzeń pacjentek, nawet takich, by zabić ich dziecko. Są i tacy lekarze, których interesują przede wszystkim wysokie dochody i czerpanie możliwie pełnymi garściami z zasobów Narodowego Funduszu Zdrowia, w efekcie czego nie starcza dla pacjentów, którzy czekają w kilkuletnich kolejkach. Dużo pracy czeka uczelnie, które otwierają nowe kierunki medyczne, by dobrze wychować młodych lekarzy, przekonać ich, że nie stoją ponad dobrem i złem, że medycyna nie jest agencją usługową.
Wróćmy do akcji aborcjonistek. Na bluzach, jakie aktywistki rozdawały „darczyńcom”, widniało hasło: „Popieram prawa kobiet i ich błędy”. Jak Pan skomentuje to hasło w kontekście namawiania do zabijania dzieci?
– Zabijanie dzieci jest sprzeczne z naturalnymi instynktami kobiet. Tymczasem aborcyjne aktywistki, fałszywie szukając wesołych i śmiesznych odniesień, chcą pozbawić kobiety poddające się aborcji postawy opiekuńczej, matczynej, postępowania w zgodności z imperatywem moralnym. Po aborcji można spodziewać się u matki smutku, wstydu, poczucia winy, hańby, dyskredytacji, poniżenia, nawet rozpaczy. Aborcjonistki chcą „odwstydzić” aborcję, namawiają, by kobiety otwarcie, a nawet z dumą mówiły o swoich aborcyjnych „dokonaniach”, chodziły po ulicach z napisem na bluzie oznajmiającej wszystkim, że sfinansowały zabicie dziecka. Nie chcą, by kobiety były stawiane na piedestał, by mówić o geniuszu kobiecości czy macierzyństwa. Mają być egoistyczne i niemoralne. Aborcja skutecznie truje serca i umysły, znieczula sumienia, zwłaszcza młodych ludzi. Prawdziwe otoczenie aborcji to śmierć, kłamstwo i ideologia.
Czy traktowanie aborcji jako usługi, którą można komuś „zasponsorować”, nie prowadzi do komercjalizacji, trywializacji i uprzedmiotowienia ludzkiego życia?
– Taka postawa i medialne akcje prowadzą do umniejszenia wartości ludzkiego życia, szczególnie bezbronnego dziecka, wśród innych dóbr, do pogłębiania zapaści demograficznej, ostatecznego załamania się systemu emerytalnego, zanikania Narodu. Zezwolenie na aborcję doprowadzi do upowszechnienia zabijania niepełnosprawnych dzieci, eutanazji rzekomo niepotrzebnych nikomu starszych ludzi. Jednak wierzę, że te następstwa nie będą długo trwały. Ludzie się obudzą, podniosą głowy, schowają białe flagi. Duch Święty wezwany przez Jana Pawła II na placu Zwycięstwa podczas jego pierwszej wizyty w Polsce, by „zstąpił i odnowił oblicze ziemi, tej ziemi”, nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Przepędził z mojej Ojczyzny komunizm. To samo uczyni z aborcją i eutanazją.
Dziękuję za rozmowę.
Urszula Wróbel/Nasz Dziennik/radiomaryja.pl




