Prof. A. Jabłoński o nadchodzących wyborach: Młodzież szuka swojego miejsca po stronie partii kontestujących obecny układ polityczny, ale nie można sobie odpuścić młodych ludzi

Większość młodzieży ma nastawienie trochę przekorne, gdy idzie o politykę „mainstreamową”. Raczej szuka swojego miejsca po stronie partii kontestujących obecny układ polityczny, ale nie można sobie odpuścić młodych ludzi. Pan prezydent pokazał, jak to można robić inteligentnie i trochę pobudzając młodych do myślenia. To nie może być hasło, że młodzież jest dla nas najważniejsza, że my jesteśmy dla młodzieży. To musi być tak sformułowane, że młodzież kupi to, co usłyszy i to jest ważniejsze. Samo robienie konwencji programowej dotyczącej młodzieży, z udziałem młodzieży, myślę, że to trochę za mało – mówił prof. Arkadiusz Jabłoński, socjolog z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, we wtorkowym programie „Polski Punkt Widzenia” na antenie TV Trwam.

Prawo i Sprawiedliwość przygotowuje program na przyszłoroczne wybory. Chce skupić się przede wszystkim na trzech obszarach: bezpieczeństwo, zdrowie i rozwój gospodarczy. Gość TV Trwam zauważył, że jednym z największych konkretów przygotowanych przez partię opozycyjną jest pomysł zwiększenia drugiego progu podatkowego, wyjście z ETS, czy zwolnienie z opodatkowania pracujących emerytów.

– To są właśnie takie rzeczy, które przemawiają do milionów ludzi, bo są w stanie szybko przełożyć te rozwiązania na ich własną kondycję finansową i życiową. Myślę, że w tym kierunku będzie szła ta inicjatywa programowa, czyli te konkrety, oczywiście nie zaniedbując tego wszystkiego, co zostało w ostatnich dniach wyrażone pod hasłem przebudzenie, a więc potrzeba odnowy i wyprowadzenia Polski właśnie na tę pozycję – jak powiedział prof. Czarnek – wyjścia z doliny braku inwestycji, braku zapewnienia Polakom poczucia bezpieczeństwa, czy zapaści w służbie zdrowia – wyjaśnił prof. Arkadiusz Jabłoński.

Socjolog został zapytany, czy Prawo i Sprawiedliwość jako partia potrzebuje przebudzenia, tak samo jak głosi ich program wyborczy.

Na pewno trzeba uciszyć dyskusję o rozpadzie Prawa i Sprawiedliwości, o odejściu tych 41 posłów, zwłaszcza o odejściu pana premiera Morawieckiego. Pan prezes powiedział: „Nic nam nie ubyło”. Wydaje się, że to jest taka próba zaczarowywania rzeczywistości, ale także próba wskazania, że kończymy temat. Nie będziemy się zajmować tym, co się stało. Nie będziemy szukać winnych, ale raczej będziemy programowo starali się do siebie przekonywać Polaków. Wpadło tam też oczywiście sformułowanie potrzeby budowy jedności prawicy – zauważył.

Jednak – jak sam podkreślił gość TV Trwam – o jedność na prawicy będzie trudno.

Wydaje mi się, że w tej chwili, przy tych nastrojach politycznych i przy tym, że każda partia na prawicy chciałaby odgrywać rolę albo wiodącą, albo bycia języczkiem u wagi ewentualnie w przyszłych układach po wyborach, to porozumienie na ten czas będzie bardzo trudne, ale oczywiście żadna partia, zwłaszcza Prawo i Sprawiedliwość i Rozwój Plus, nie mogą sobie teraz pozwolić na kontynuowanie sporu, tylko muszą jakoś do Polaków mówić językiem właśnie tezy, zadań, programów itd. – wyjaśnił.

Obecnie partie walczą o najmłodszy elektorat, ale młodzież bardziej skłania się ku partiom antysystemowym.

Większość młodzieży ma nastawienie trochę przekorne, gdy idzie o politykę „mainstreamową”. Raczej szuka swojego miejsca po stronie partii kontestujących obecny układ polityczny, ale nie można sobie odpuścić młodych ludzi. Pan prezydent pokazał, jak to można robić inteligentnie i trochę pobudzając młodych do myślenia. To nie może być hasło, że młodzież jest dla nas najważniejsza, że my jesteśmy dla młodzieży. To musi być tak sformułowane, że młodzież kupi to, co usłyszy i to jest ważniejsze. Samo robienie konwencji programowej dotyczącej młodzieży, z udziałem młodzieży, myślę, że to trochę za mało. W roku 2015 udało się wzbudzić coś, co nazywamy nastrojem propatriotycznym. Mogło to być spowodowane wcześniejszymi latami odcinania się od historii, takiej próby zatrzymywania historii, mówienia, że jest tylko teraz i przyszłość. Na to młodzi właśnie zareagowali bardzo krytycznie, ale to także jest pewne ryzyko, że można ten temat, mówiąc kolokwialnie, „przegrzać” – akcentował socjolog.

radiomaryja.pl

drukuj