fot. Robert Sobkowicz/Nasz Dziennik

Proces ws. katastrofy smoleńskiej

Kolejni świadkowie zeznają dziś w procesie pięciu osób oskarżonych w trybie prywatnym przez rodziny ofiar katastrofy smoleńskiej o niedopełnienie obowiązków przy organizacji lotu do Smoleńska. Sprawę z uwagi na jej rangę i znaczenie prowadzi trzech sędziów.

Proces toczy się z oskarżenia prywatnego. Przygotowali je przedstawiciele rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej, m.in. Anny Walentynowicz, Janusza Kochanowskiego, Władysława Stasiaka i Zbigniewa Wassermanna.

– Liczymy na to, że każdy element, zarówno jeżeli chodzi o stronę przygotowawczą, przebieg i to, co działo się później, zostanie przenalizowany i zostaną z tego wyciągnięte sprawiedliwe wnioski – mówi Małgorzata Wasserman, poseł PiS.

Pierwsza rozprawa miała miejsce 31 marca. Na ławie oskarżonych zasiada 5 osób: dwoje pracowników kancelarii premiera – Monika B. i Mirosław K., dwoje pracowników Ambasady RP w Moskwie – Justyna G. i Grzegorz C. oraz były szef kancelarii premiera Donalda Tuska Tomasz Arabski. Na nim ciążą najpoważniejsze zarzuty. Arabski nie stawił się na dwóch ostatnich rozprawach.

– Uważam, że Arabski po raz kolejny zlekceważył ofiary katastrofy, zarówno swoje obowiązki, rodziny smoleńskie i tym samym wysoki sąd – mówił pod koniec kwietnia Piotr Walentynowicz, wnuk Anny Walentynowicz.

Arabski oskarżany jest o niedopełnienie obowiązków w zakresie nadzoru i koordynacji transportu dla prezydenta Rzeczypospolitej, niesprawdzenie lotniska w Smoleńsku i niepoinformowanie uprawnionych służb o tym, że nie nadawało się ono do przyjęcia prezydenta.  Arabski dziś nie będzie zeznawał. Został wezwany przed sąd na 10 czerwca.

– Pan Arabski był odpowiedzialny za przygotowanie wizyty. (…) Jako PiS, gdy szliśmy do wyborów, obiecaliśmy, że będziemy wyjaśniać tą sprawę. Chcemy takich standardów, jakie są na świecie; że każdą tragedię, a takiej tragedii nie miało chyba żadne państwo, należy wyjaśnić – podkreśla Dorota Arciszewska-Mielewczyk, poseł PiS.

Jak dotychczas żaden z oskarżonych nie przyznaje się do winy.


TV Trwam News/RIRM

drukuj