PAP/EPA

Prezydent USA w rocznicę upadku muru berlińskiego nazywa Niemcy cennym sojusznikiem

Gratulując Niemcom w dniu 30. rocznicy upadku muru berlińskiego, amerykański prezydent Donald Trump nazwał ten kraj „jednym z najcenniejszych sojuszników” USA. Jednocześnie ostrzegł, że tyrańskie reżimy nadal stosują opresyjne taktyki totalitaryzmu w stylu sowieckim.

„Dziś wspominamy tych, którzy zginęli z rąk totalitarnych reżimów” – czytamy w przesłaniu prezydenta Donalda Trumpa na rocznicę upadku muru berlińskiego, opublikowanym w sobotę przez Biały Dom. Przywódca USA podkreślił, że „choć zimna wojna już dawno minęła, tyrańskie reżimy nadal stosują opresyjne taktyki totalitaryzmu w stylu sowieckim”, które położyły się długim cieniem na historii.

„Niech los muru berlińskiego stanowi lekcję dla opresyjnych reżimów i przywódców na całym świecie: żadna żelazna kurtyna nigdy nie zdoła powstrzymać żelaznej woli ludzi, zdeterminowanych do tego, by być wolnym” – czytamy w oświadczeniu.

Prezydent pogratulował „Niemcom ogromnych kroków, które poczyniono, by ponownie zjednoczyć ich kraj”.

„Będziemy kontynuować wspólne działania z Niemcami, jednym z naszych najcenniejszych sojuszników, by zapewnić, że ogień wolności będzie płonął jak iskierka nadziei dla całego świata” – podkreślił Donald Trump.

W sobotę Niemcy świętują 30. rocznicę upadku muru berlińskiego, czyli koniec zimnej wojny i komunizmu w Europie. Długi na 156 km system umocnień przez 28 lat szczelnie oddzielał zachodnie sektory Berlina od ich wschodnioberlińskiego i NRD-owskiego otoczenia. 9 listopada 1989 r. otwarto wszystkie przejścia graniczne w podzielonym dotąd mieście.

Od tamtego czasu relacje na linii Waszyngton-Berlin ewoluowały, a w czasie kadencji prezydenta Trumpa pozostają szczególnie napięte. Administracja USA zarzuca władzom RFN m.in. zbyt małe wydatki na obronność, robienie interesów z Rosją poprzez gazociąg Nord Stream 2, uzależnianie Europy od rosyjskich surowców, zbyt wysoką nadwyżkę w handlu i zbytnią pobłażliwość wobec Iranu.

Donald Trump grozi Niemcom wprowadzeniem karnych ceł na ich samochody. Niemcy z kolei uważają, że domagając się większych wydatków na cele obronne, prezydent USA de facto wspiera własny przemysł zbrojeniowy, a za krytyką Nord Stream 2 kryje się chęć zwiększenia eksportu amerykańskiego gazu skroplonego do Europy.

PAP

drukuj