Prezydent Tajwanu: Aneksja wyspy przez Chiny zagrozi bezpieczeństwu świata
Prezydent Tajwanu, Lai Ching-te, ostrzegł w opublikowanym dziś wywiadzie dla agencji AFP, że ewentualna aneksja wyspy przez Chiny miałaby katastrofalne skutki globalne. Polityk podkreślił, że Tajwan nie stanie się kartą przetargową w relacjach Waszyngtonu z Pekinem i potwierdził wzrost wydatków na obronę.
Lai stanowczo zaznaczył, że Tajwan i ChRL „nie są sobie podległe”. Ostrzegł, że ewentualne zajęcie wyspy nie zaspokoiłoby ambicji Pekinu, lecz zdestabilizowałoby cały region Indo-Pacyfiku.
„Jeśli Tajwan zostanie zaanektowany, kolejnymi zagrożonymi krajami będą Japonia i Filipiny, a skutki odczują nawet obie Ameryki i Europa” – oświadczył Lai w pierwszym wywiadzie udzielonym zagranicznej agencji od czasu objęcia urzędu w 2024 roku.
Ocenił, że prezydent USA, Donald Trump, podejmuje trudne wysiłki na rzecz pokoju, a zaangażowanie USA w relacje z Tajpej pozostaje „solidne jak skała”.
Skomentował również niedawne czystki w chińskiej armii, uznając sytuację kadrową w siłach zbrojnych ChRL za „nietypową”, choć wymagającą dalszych analiz pod kątem gotowości bojowej.
Kluczowym elementem strategii Laia jest odstraszanie, by dla Chin „żaden dzień nie był dogodny do inwazji”. W tym celu zaproponował specjalny budżet na budowę systemu obrony przeciwlotniczej T-Dome i technologie AI. Zwrócił się również bezpośrednio do Europy, apelując o zacieśnienie współpracy w przemyśle zbrojeniowym oraz podpisanie umowy o ochronie inwestycji, wskazując na strategiczną, „niezastąpioną” rolę Tajwanu w globalnym łańcuchu dostaw półprzewodników.
Lai jest określany przez Pekin mianem „niebezpiecznego separatysty”. Komunistyczne władze ChRL uznają demokratycznie rządzony Tajwan za część swojego terytorium i regularnie zwiększają presję militarną na wyspę, nie wykluczając użycia siły w celu przejęcia nad nią kontroli.
PAP



