fot. Alexandra Shea/Wikimedia Commons

Prezydent i rząd zgodni co do potrzeby wzmacniania bezpieczeństwa Polski

Negocjowana nowa, stała baza wojsk USA w Polsce może oznaczać kolejny etap amerykańskiej obecności na wschodniej flance NATO. Prezydent Karol Nawrocki mówi o postępie w rozmowach, a rząd zabiega także o rozwój kompetencji polskiego przemysłu obronnego i przenoszenie amerykańskich technologii nad Wisłę.

Prezydent Karol Nawrocki stanął na czele polskiej delegacji podczas Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku. W trakcie ofensywy dyplomatycznej za oceanem polskiemu prezydentowi udało się porozmawiać kuluarowo z Donaldem Trumpem. Amerykański przywódca utrzymał swoją deklarację co do utworzenia stałej bazy wojsk USA w Polsce.

– 17 września weszło to w kolejny etap i ja robię wszystko w tej materii i mam nadzieję, że tutaj Ministerstwo Obrony Narodowej nie zawiedzie. Tutaj interes i cel Polski jest jeden – zwrócił uwagę Karol Nawrocki.

W Waszyngtonie przebywa polska delegacja z wiceministrami obrony narodowej oraz przedstawicielami Sił Zbrojnych RP. Z doniesień medialnych wiemy, że pod budowę stałej bazy brane są pod uwagę trzy lokalizacje – Poznań, Wrocław lub Szczecin. Wstępny koszt przedsięwzięcia to ok. 17 mld złotych. Przy sprawnym przebiegu negocjacji i tempie inwestycji baza mogłaby zacząć funkcjonować już w 2029 roku. Jednak ostateczne formalne decyzje należą do Waszyngtonu, a te –według wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza – mogą zapaść już niedługo.

– Będzie się to zbiegać z zakończeniem przeglądu stacjonowania wojsk amerykańskich w Europie, który został określony na koniec listopada lub grudzień – poinformował minister obrony narodowej.

Na obecnym etapie negocjacji planuje się rozmieszczenie na stałe ok. pięciu tysięcy amerykańskich żołnierzy wraz z ich rodzinami i całym zapleczem logistycznym. W mijającym tygodniu mieliśmy dowiedzieć się więcej szczegółów za sprawą spotkania Władysława Kosiniaka-Kamysza z amerykańskim sekretarzem obrony. Jednak Pete Hegseth miał je odwołać ze względu na wizytę w Waszyngtonie chińskiej delegacji.

– Niedługo, czyli w ciągu kilku, kilkunastu tygodni z pewnością dojdzie do tego spotkania – powiedział wicemarszałek Sejmu z PSL, Piotr Zgorzelski.

Równolegle Polska zabiega także o przejmowanie kompetencji związanych z obsługą amerykańskiego uzbrojenia, którego używa także Wojsko Polskie. Szczególne znaczenie mają tu pociski PAC-3 do systemów wyrzutni Patriot, które zwalczają m.in. pociski balistyczne. Kilka ofert z europejskich krajów leży na stole w Pentagonie, w tym nasza – poinformował wiceminister obrony, Paweł Bejda.

– Najbardziej realne jest to, żebyśmy byli takim hubem przemysłowym, który będzie dokonywał przeglądów, napraw pocisków PAC-3 – zaznaczył wiceszef MON.

Dla Warszawy stawką jest jednak nie tylko samo serwisowanie. Zdobycie kompetencji do obsługi PAC-3 oznaczałoby wejście polskiego przemysłu w bardziej zaawansowany segment technologii rakietowych. Tutaj rząd również ma wsparcie prezydenta Karola Nawrockiego, który w Nowym Jorku spotkał się z przedstawicielami amerykańskich gigantów zbrojeniowych. Prezydencki minister, Marcin Przydacz, wyjaśnił, dlaczego pilnie potrzebujemy amerykańskich zdolności technologicznych nad Wisłą.

– Dziś jest tak, że część tego sprzętu, który jest w Europie, musi płynąć długo za Atlantyk po to, żeby zostać serwisowanym i wrócić. To po prostu bardzo wydłuża czas – zwrócił uwagę Marcin Przydacz.

Amerykanie chcą, by Europa wzięła po latach większą odpowiedzialność za własne bezpieczeństwo. Polska chce, by w tej nowej architekturze bezpieczeństwa to właśnie Warszawa była najważniejszym partnerem Waszyngtonu na wschodniej flance NATO.

TV Trwam News

drukuj