Potrzeba referendum ws. migracji
Prawo i Sprawiedliwość chce zebrać jak najwięcej podpisów pod wnioskiem o przeprowadzenie referendum ws. nielegalnej migracji. Pozostałe ugrupowania parlamentarne nie popierają rozwiązania. Dla koalicji rządowej problemu z nielegalną migracją nie ma. Tymczasem ponad 70 procent Polaków deklaruje gotowość do wzięcia udziału w referendum.
Trwa zbieranie podpisów pod obywatelską inicjatywą referendalną „Stop nielegalnej migracji”. Akcję wspiera Prawo i Sprawiedliwość. Prezes partii, Jarosław Kaczyński, poinformował, że zebrano już wymagane pół miliona podpisów, ale to nie koniec.
– To – można powiedzieć – idzie. To idzie, tych podpisów jest coraz więcej. Referendum jest potrzebne. Obywatele powinni się w tej sprawie wypowiedzieć – zaznaczył Jarosław Kaczyński.
Wkrótce wniosek o zorganizowanie referendum zostanie złożony w Sejmie. Według sondażu przeprowadzonego przez SW Research ponad 70 proc. Polaków wzięłoby w nim udział. Jednak pozostałe partie nie popierają inicjatywy. Dla Lewicy granice są szczelne, a państwo zarządzane przez Donalda Tuska działa sprawnie.
– Nie ma nielegalnych migrantów w Polsce. Jeżeli są, to są odsyłani do kraju swojego zamieszkania. Nie ma z tym żadnego problemu – stwierdziła poseł Joanna Schoering-Wielgus z Lewicy.
Dla posła Przemysława Wiplera z Konfederacji problem z nielegalną migracją trzeba rozwiązać u źródła.
– Nie potrzebujemy referendum, ale skutecznej polityki migracyjnej. Gdyby wszystko było pod kontrolą, to rząd nie zamknąłby pod wpływem obywateli granic i nie zakazałby używania aparatów, kamer telewizyjnych, dronów – zwrócił uwagę polityk.
Z kolei europoseł Bartosz Arłukowicz z Platformy Obywatelskiej przypomina referendum zorganizowane razem z wyborami parlamentarnymi jesienią 2023 roku i przekonuje, że liberalno-lewicowy rząd próbuje rozwiązać problem z nielegalną pozostawiony przez poprzedników.
– To referendum się już odbyło 15 października 2023 roku. Ludzie widzieli, co zrobił PiS i jego wiceministrowie, pan minister Wawrzyk z tym całym handlem wizami. W związku z tym PiS jest ostatnią formacją, która ma prawo o tym mówić – powiedział eurodeputowany PO.
Tymczasem nie ma dnia, by patrole obywatelskie nie informowały opinii publicznej o tym, co rzeczywiście dzieje na przejściach granicznych z Niemcami. Według oficjalnych danych Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji kontrole trwające od poniedziałku liczone są w dziesiątkach tysięcy, a przypadki przerzutów nielegalnych migrantów są incydentalne. Na jednym z najnowszych nagrań Ruchu Obrony Granic widzimy, jak po niemieckiej części Zgorzelca, migranci są umieszczani w wozie polskiej Straży Granicznej. Asystuje temu niemiecka policja.
Dla europosła Tobiasza Bocheńskiego z PiS Berlin testuje wytrzymałość swoich sąsiadów i ich reakcję na przerzucanie nielegalnych migrantów, ponieważ od przyszłego roku wchodzi w życie pakt migracyjny. Dokument pozwoli zachodnim krajom przenieść migrantów do Europy Środków-Wschodniej.
– Dzisiaj stwarzają ogromne problemy w Paryżu, w Marsylii, w Nicei, w Berlinie, w Göteborgu, w Malmö czy w Brukseli. Te państwa chcą się podzielić problemem – wsadzić tych imigrantów do pociągu i wysłać ich do Polski, żeby wszyscy mieli ten sam problem w całej Europie – zwrócił uwagę europarlamentarzysta.
Według komentatorów presja Niemiec nie zmaleje. 8 maja kraj zmienił swoją politykę azylową. Berlin przestał przyjmować wnioski o ochronę międzynarodową od cudzoziemców przybywających do Niemiec z innego państwa Unii Europejskiej. Postanowienie Berlina uderza w Polskę, gdyż to przez nasz kraj – tranzytem, od strony Białorusi – nielegalni migranci dostają się do Niemiec.
TV Trwam News




