fot. PAP/Leszek Szymański

Posłowie KO zapowiadają powołanie zespołu ds. nieprawidłowości w wyborach prezydenckich

Posłowie Koalicji Obywatelskiej zapowiedzieli powołanie zespołu parlamentarnego ds. nieprawidłowości w wyborach prezydenckich. Ich zdaniem wybory nie były równe i odbiegały od „standardów uczciwości”. Pierwsze posiedzenie zespołu odbędzie się w czwartek po południu.

W poniedziałek Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego w pełnym składzie orzekła o ważności wyboru Andrzeja Dudy na prezydenta. Zdaniem sądu żadne z zasygnalizowanych uchybień nie daje podstaw do kwestionowania wyniku wyborów. Wcześniej izba ta rozpatrzyła blisko 6 tys. protestów wyborczych. W 92 przypadkach zarzuty w nich zawarte uznała za zasadne w całości lub w części, jednak bez wpływu na wynik wyborów. Większość protestów, w tym protest komitetu Rafała Trzaskowskiego, została pozostawiona bez dalszego biegu.

Uchwałę Sądu Najwyższego od poniedziałku krytykują politycy Koalicji Obywatelskiej.

„Wybory prezydenckie nie były uczciwe. Naruszono zasadę równości, angażując media publiczne i aparat państwa po stronie A. Dudy. Nie były powszechne – zabrano możliwość głosowania tysiącom osób przebywającym za granicą. A dziś Sąd Najwyższy przeszedł nad tym do porządku dziennego. Wstyd” – napisał lider PO Borys Budka na Twitterze.

Dziś posłowie KO: Jan Grabiec i Robert Kropiwnicki poinformowali o zamiarze powołania zespołu parlamentarnego, który miałby się przyjrzeć nieprawidłowościom, do jakich – według nich – doszło podczas wyborów.

„Klub Koalicji Obywatelskiej podjął decyzję o powołaniu zespołu parlamentarnego, którego zadaniem jest wyjaśnienie i pokazanie opinii publicznej nieprawidłowości związanych z wyborami prezydenckimi w 2020 r. w Polsce. W interesie polskiej demokracji jest to, by wszelkie nieprawidłowości, nieuczciwości i oszustwa związane z wyborami zostały pokazane opinii publiczne po to, by nigdy więcej w wyborach w Polsce nie miały miejsca” – powiedział Jan Grabiec na konferencji prasowej.

„Nie możemy pozwolić na to, by system wyborczy w Polsce upodabniał się do systemu wyborczego w Rosji czy Białorusi” – podkreślił.

„Dlatego zamierzamy wykonać tę pracę, której celem będzie powstrzymanie wszystkich tych, którzy mają złe intencje, którzy chcą zmieniać system wyborczy w Polsce tak, żeby to jedna partia mogła kreować wynik wyborów, a nie wolny głos obywateli, żeby tego rodzaju zmiany, tego rodzaju działania nie były w przyszłości możliwe” – dodał rzecznik PO.

Robert Kropiwnicki ocenił, że po wyroku Sądu Najwyższego ws. ważności wyborów „mamy taką przedziwną sytuację, w której oswajamy bezprawie, oswajamy moment, w którym ewidentnie zostały naruszone standardy wolnych i demokratycznych wyborów”. Według posła, Sąd Najwyższy „zachował się jak Piłat, umył ręce”.

„Nie chciał rozstrzygnąć co do istoty sprawy bardzo wielu istotnych protestów; nie dotknął istoty sprawy, czyli nierówności wyborów. To jest dla nas porażające” – podkreślił Robert Kropiwnicki.

Wyraził też pogląd, że wybory prezydenckie nie były uczciwe, a przeprowadzono je na podstawie czterech różnych ustaw: specustawy z 6 kwietnia 2020 r., specustawy z 2 czerwca 2020 r., tzw. specustawy covidowej oraz Kodeksu wyborczego.

„To jest niedopuszczalne, to pokazuje jak wielki mamy bałagan legislacyjny i jak naruszono standardy” – stwierdził wiceszef klubu KO.

Zwrócił uwagę, że komitet wyborczy kandydata KO na prezydenta Rafała Trzaskowskiego, poprzez kolejny zmiany w prawie, miał dużo mniej środków finansowych na kampanię niż komitet Andrzeja Dudy.

„To również narusza standard uczciwych wyborów” – ocenił polityk.

Robert Kropiwnicki poinformował, że celem zespołu ma być przygotowanie raportu na temat nieprawidłowości w czasie wyborów prezydenckich, a także opracowanie propozycji zmian legislacyjnych.

Pierwsze spotkanie zespołu ma się odbyć w najbliższy czwartek o godz. 14.00.

Sędzia Ewa Stefańska, uzasadniając poniedziałkową uchwałę Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, poinformowała, że po analizie sprawozdania Państwowej Komisji Wyborczej i wydaniu opinii po rozpoznaniu protestów wyborczych Sąd Najwyższy uznał, że żadne ze wskazanych w nich uchybień, jak również wszystkie one łącznie, nie dają podstaw do kwestionowania wyniku wyborów.

Sąd Najwyższy ocenił także, że nierówny dostęp kandydatów do środków masowego przekazu nie wpływa na ważność wyborów dopóki „zapewniony jest nieskrępowany (prawnie i faktycznie) pluralizm mediów”. SN zwrócił jednak uwagę, że „dobrą praktyką odnoszącą się do procesu wyborczego powinno być neutralne podejście władz publicznych do kampanii wyborczej”.

PAP

drukuj