fot. Prawo i Sprawiedliwość

Pos. M. Woś o zarzutach wobec pracowników TK: To jest próba zastraszania i wymuszania na pozostałych pracownikach Trybunału, żeby się zbuntowali, żeby nie byli posłuszni swojemu przełożonemu, czyli prezesowi TK

Oni [politycy koalicji rządowej – red.] nie działają według prawa, które powszechnie obowiązuje, tylko według swojego widzimisię, a system, w którym wola polityczna jest ponad prawem, jest najłagodniej nazywana systemem autorytarnym. W tym kontekście jeszcze są bardzo pokrzywdzeni ludzie, konkretni ludzie w ramach tych szykan. Przecież szefową kancelarii czy szefa straży trybunalskiej próbują dopaść tylko dlatego, że nie mogą dopaść Bogdana Święczkowskiego, bo go chroni immunitet, a szeregowych pracowników nie chroni immunitet. To jest po prostu próba zastraszania, to jest próba wymuszania na pozostałych pracownikach Trybunału, żeby się zbuntowali, żeby nie byli posłuszni swojemu przełożonemu, czyli prezesowi TK – mówił Michał Woś, były wiceminister sprawiedliwości, poseł Prawa i Sprawiedliwości, w czwartkowej audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja. 

Były wiceminister sprawiedliwości w Radiu Maryja przypomniał sprawę sprzed dziesięciu lat, dotyczącą kampanii billboardowej, którą podjęła się Polska Fundacja Narodowa.

– Bardzo potrzebnej kampanii billboardowej, bo pamiętamy, jak wtedy rzuciły się te wszystkie TVN-y, te wszystkie media, Onety, Wirtualne [WP -red.], by bronić tych znakomitych sędziów. Tak, bo sędziowie, niezależność, niezawisłość sędziowska to była świętość. Tylko, że wtedy społeczeństwo jeszcze nie było tak doinformowane jak teraz. Między innymi dzięki tej kampanii zostało poinformowane, z kim mamy do czynienia. Że sędziowie z tzw. nieskazitelnym charakterem bardzo często mają niewiele wspólnego, a kiedy popełniają różnego rodzaju przestępstwa – jeżdżą po pijaku, kradną wiertarki, robią różne złe rzeczy – to nie spotyka ich żadna kara. Są bezkarni. Dlaczego? Dlatego, że ta grupa zawodowa, „nadzwyczajna kasta”, jak sami siebie nazwali, żyła w oderwaniu od jakiejkolwiek odpowiedzialności. Społeczeństwo, naród, instytucje demokratyczne nie miały żadnych narzędzi, żeby pociągnąć ich do odpowiedzialności, nawet dyscyplinarnej. Oni się czuli jak święte krowy – podkreślił Michał Woś.

Wyjaśnił, że stworzyli oni sobie model, w którym myśleli, że mogą wszystko.

– W 2017 roku zostały przygotowane ustawy, które miały tę sprawę uporządkować. Niestety spotkały się w dużej mierze z wetem pana prezydenta. Bardzo nad tym ubolewam, ale niektóre z tych przepisów weszły, na przykład Izba Dyscyplinarna, która stała się przecież przedmiotem wściekłego ataku. Kto stał na jego czele? Żurek. Żurek był wtedy twarzą tego ruchu oporu wobec rządu. A teraz wiemy, dlaczego, bo sędziowie muszą być – jak to mówi Platforma – ich, czyli znowu ręka rękę myje – przypomniał polityk PiS.

Gość „Aktualności dnia” nie ma wątpliwości, że to, co dzieje się z wymiarem sprawiedliwości, to jest zemsta na obecnej opozycji i tworzenie prawa pod siebie i swoje rządy.

– To jest ich widzimisię, czyli stosują – i to Donald Tusk znowu dobrze zdefiniował, co sam wykonuje – demokrację walczącą, czyli prawo, tak jak on je rozumie, jak Platforma je rozumie, czyli oni nie działają według prawa, które powszechnie obowiązuje, tylko według swojego widzimisię, a system, w którym wola polityczna jest ponad prawem,  jest najłagodniej nazywana systemem autorytarnym. W tym kontekście jeszcze są bardzo pokrzywdzeni ludzie, konkretni ludzie w ramach tych szykan. Przecież szefową kancelarii czy szefa straży trybunalskiej próbują dopaść tylko dlatego, że nie mogą dopaść Bogdana Święczkowskiego, bo go chroni immunitet, a szeregowych pracowników nie chroni immunitet. To jest po prostu próba zastraszania, to jest próba wymuszania na pozostałych pracownikach Trybunału, żeby się zbuntowali, żeby nie byli posłuszni swojemu przełożonemu, czyli prezesowi TK – wyjaśnił.

Jak podkreślił Michał Woś, Donald Tusk ma konkretne cele w przejęciu Trybunału Konstytucyjnego.

– Są dwa główne scenariusze. To znaczy rok 2027 i dalsze kontynuowanie rządów przez Donalda Tuska. Wtedy Trybunał jest mu potrzebny po to, żeby pouchylać się od prezydenta, a tak naprawdę odwołać pana prezydenta z urzędu, bo i takie głosy są w środowisku liberalnym, że chcą to zrobić, te lewactwo chce zaatakować prezydenta Nawrockiego, a do tego jest niezbędny TK. Albo drugi scenariusz – przegranej w 2027 roku i wtedy chcą mieć Trybunał w swoich rękach, żeby blokować wszystkie ustawy, które zmieniałyby Polskę, oddawałyby Polskę Polakom, a nie temu całemu lewactwu, które Polskę w tej chwili bardzo ściśle trzyma. No i oczywiście to, co Tusk obiecał pani von der Leyen i jej całemu towarzystwu, a mianowicie, że zrobi wszystko, co możliwe, żeby prawo unijne było ponad polską konstytucją, ponad prawem polskim konstytucyjnym – akcentował poseł PiS.

Całą rozmowę z posłem Michałem Wosiem można odsłuchać [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj