fot. PAP/Paweł Supernak

Pos. M. Jach: Nawet jeżeli Amerykanie wycofaliby część żołnierzy, to poziom bezpieczeństwa Polski nie zniknie

Dziewięć lat temu nie mieliśmy ani jednego amerykańskiego żołnierza w Polsce, a w tej chwili jest ich prawie 10 tysięcy. Mamy nowoczesny sprzęt amerykański, jest tarcza antyrakietowa w Redzikowie. Jest mocny powód do tego, ażeby się czuć bezpiecznie. Jeśli gdzieś są amerykańscy żołnierze i któremuś stanie się jakakolwiek krzywda, to cała armia jest postawiona na nogi. To powoduje, że nawet jeżeli Amerykanie wycofaliby część żołnierzy, to poziom bezpieczeństwa Polski nie zniknie – powiedział poseł Michał Jach z Prawa i Sprawiedliwości, były przewodniczący sejmowej Komisji Obrony Narodowej, na antenie Radia Maryja w środowej audycji „Aktualności dnia”.

We wtorek dyżurna para polskich myśliwców przechwyciła rosyjski samolot realizujący misję rozpoznawczą w międzynarodowej przestrzeni powietrznej. Maszyna poruszająca się nad Morzem Bałtyckim z wyłączonym transponderem nie naruszyła polskiej przestrzeni powietrznej. [czytaj więcej]

– To jest próba prowokacji, testowanie sprawności sił powietrznych NATO. Przechwycili to nasi piloci, ale dzieje się to również z innymi nacjami, bo w Polsce stacjonują piloci holenderscy, amerykańscy czy innych państw. To się powtarza. Rosjanie dążą do prowokacji. Władimir Putin byłby zadowolony, gdyby one skończyły się jakimś nieszczęściem, dlatego nasi piloci pilnują się, bo wiedzą, że Rosjanie potrafią przelatywać bardzo blisko naszych samolotów, dążąc do sprowokowania – zwrócił uwagę poseł Michał Jach.

Polityk Prawa i Sprawiedliwości powiedział, że Rosja w każdym państwie unijnym posiada przekupionych ludzi od propagandy. Przy ich pomocy nieszczęście w przestrzeni powietrznej zostałoby przedstawione jako wina Sojuszu Północnoatlantyckiego.

– Pojawiłaby się narracja, że niepotrzebnie giną żołnierze z nacji biorących udział w misjach pokojowych na wschodniej flance NATO, ażeby wywierać presję na rządy, by zaczęły się one wycofywać z dotkliwych sankcji na Rosję – zaznaczył.

Stany Zjednoczone poinformowały Rumunię i inne państwa NATO, że postanowiły zredukować liczebność amerykańskich wojsk na wschodniej flance Sojuszu w Europie. Wicepremier, minister obrony narodowej, Władysław Kosiniak-Kamysz, podał, że „Polska nie otrzymała żadnej informacji o zmniejszeniu amerykańskiego kontyngentu na terenie naszego kraju”.

– Z powodu przesunięcia się priorytetów Stanów Zjednoczonych bezpieczeństwa światowego potrzeba więcej sprzętu na Oceanie Spokojnym (…). Liczba żołnierzy amerykańskich na wschodniej flance NATO nadal jest duża (…). Dziewięć lat temu nie mieliśmy ani jednego amerykańskiego żołnierza w Polsce, a w tej chwili jest ich prawie 10 tysięcy. Mamy nowoczesny sprzęt amerykański, jest tarcza antyrakietowa w Redzikowie. Jest mocny powód do tego, ażeby się czuć bezpiecznie (…). W USA jest taka zasada, że jeśli gdzieś są amerykańscy żołnierze, to jeżeli któremuś stanie się jakakolwiek krzywda, to cała armia jest postawiona na nogi. To powoduje, że nawet jeżeli Amerykanie wycofaliby część żołnierzy, to poziom bezpieczeństwa Polski nie zniknie – zapewnił były przewodniczący sejmowej Komisji Obrony Narodowej.

Cała rozmowa z posłem Michałem Jachem dostępna jest do odsłuchania [w tym miejscu].

radiomaryja.pl

drukuj