fot. PAP/Albert Zawada

Pos. D. Matecki dla „Naszego Dziennika”: W opinii wielu Polaków migracja z Ukrainy zaczyna być postrzegana podobnie jak migracja z Afryki

Coraz wyraźniej widzę, że w opinii wielu Polaków migracja z Ukrainy zaczyna być postrzegana podobnie jak migracja z Afryki. Jeszcze kilka lat temu sam uważałem, że to dwa zupełnie różne zjawiska, jednak dziś, patrząc na takie zachowania, jak na Stadionie Narodowym, trudno o taryfę ulgową. Nie chcemy ani masowego napływu Afrykanów, ani Ukraińców, bo ich obecność wiąże się z patologią – mówił w rozmowie z red. Rafałem Stefaniukiem z „Naszego Dziennika” poseł Dariusz Matecki z Prawa i Sprawiedliwości.

Podczas sobotniego koncertu białoruskiego piosenkarza Maksa Korża i po nim na Stadionie Narodowym w Warszawie doszło do awantur z udziałem ukraińskich uczestników wydarzenia, którzy eksponowali banderowskie flagi i symbole. Pojawiły się głosy wzywające do deportacji osób łamiących nasze prawo.

– To zdrowy odruch obronny. W takich sytuacjach nie powinno być żadnej taryfy ulgowej – na miejscu powinny być Policja, Straż Graniczna i autokary gotowe do odwiezienia uczestników tego koncertu wprost na front, aby walczyli o swoją ojczyznę, a nie urządzali sobie festiwal agresji w stolicy Polski. Nie możemy pozwalać na to, aby ktokolwiek paradował z symbolami ludobójców, niszczył miejską infrastrukturę i bił ochroniarzy, jak to miało miejsce właśnie na Narodowym. Bito nawet kobiety z ochrony. Każdy, kto w przestrzeni publicznej afiszuje się z banderowską symboliką, powinien być natychmiast zatrzymany i w ramach współpracy z Ukrainą przekazany jej władzom. Polska nie może być miejscem, gdzie toleruje się gloryfikację zbrodniarzy, bo wtedy krok po kroku zaczynamy tracić szacunek do własnej historii i ofiar. Skoro tak bardzo zależy nam, aby Ukraina osłabiała Rosję, to kilkutysięczny zastrzyk rekrutów tylko przyspieszyłby ten proces. Przypomnę, Stadion Narodowy pomieści nawet 60 tys. osób. To już całkiem niezły korpus.

Wczoraj wysłał Pan zawiadomienie do prokuratury w tej sprawie?

– Mam pełny pakiet danych: imię, nazwisko, precyzyjny wizerunek człowieka, który ośmielił się rozwinąć banderowską flagę. Wszystko podane jak na tacy, aby służby miały ułatwione zadanie. Teraz ruch należy do nich. Liczę, że ten osobnik dostanie nie tylko zakaz wjazdu do Polski, ale też do całej strefy Schengen. Jeśli już tak bardzo chce walczyć pod jakimś sztandarem, to niech stanie na froncie twarzą w twarz z Rosjanami.

Zdobycie tych danych to kolejny dowód na potęgę mediów społecznościowych?

– Zdecydowanie tak, bo to dziś narzędzie, które potrafi błyskawicznie ujawniać fakty, wyławiać sprawców i mobilizować ludzi. Ale w tej historii jest też coś więcej – coraz wyraźniej widzę, że w opinii wielu Polaków migracja z Ukrainy zaczyna być postrzegana podobnie jak migracja z Afryki. Jeszcze kilka lat temu sam uważałem, że to dwa zupełnie różne zjawiska, jednak dziś, patrząc na takie zachowania, trudno o taryfę ulgową. Nie chcemy ani masowego napływu Afrykanów, ani Ukraińców, bo ich obecność wiąże się z patologią. Używam tego słowa świadomie. Na Stadionie Narodowym odbywały się w ostatnich latach wielkie koncerty – ludzie bawili się, śpiewali, wychodzili do domów. Tymczasem podczas występu Ukraińców widzieliśmy dewastowanie mienia, agresję, chaos. Jeśli 60 tys. osób z Ukrainy i Białorusi potrafi w Warszawie skakać, niszczyć stadion i atakować ochronę, to z pewnością stać ich również na to, aby bronić swojej ojczyzny przed putinowską barbarią albo aby pozbyć się podstarzałego dyktatora.

Mamy też nagrania Ukraińców z warszawskiego metra. To, co tam się działo, przypomina sceny znane z zachodnioeuropejskich miast, gdzie grupy migrantów z Afryki urządzają swoje „popisy”.

– Dokładnie. To, co zobaczyliśmy, to nieobyczajne zakłócanie spokoju podróżujących metrem. To są zachowania zwyczajnie zwierzęce – tak po prostu nie postępują normalni ludzie. To nie jest tylko moja opinia. Wideo, które nagrałem w niedzielę, w zaledwie kilka godzin tylko w jednym serwisie obejrzało prawie trzy miliony osób. Zdecydowana większość komentarzy jest zbieżna z moim stanowiskiem: takich osobników trzeba natychmiast odsyłać – czy to na front, czy na Białoruś. Trzeba mieć odwagę powiedzieć to wprost: w jakimś stopniu błędem było całkowite otwarcie granic. Mówię to z perspektywy kogoś, kto razem z rodziną realnie pomagał Ukraińcom od pierwszych dni wojny. Teraz pytam: czy w ten sposób ma wyglądać wdzięczność?

Ta „impreza” rozlała się po Warszawie – od metra przez ulice aż po okolice Pałacu Kultury i Nauki. Czy służby naprawdę nie kontrolują tego, co dzieje się w stolicy?

– One kompletnie nie panują nad sytuacją. Nie radzą sobie ani z rosyjską agenturą, ani z działalnością zorganizowanych gangów gruzińskich czy ukraińskich, bo… nie mają nawet tłumaczy. Ci ludzie często w ogóle nie wiedzą, o czym rozmawiają przestępcy, więc działają po omacku. ABW zajmuje się tropieniem opozycji czy nękaniem organizacji katolickich pokroju Fidei Defensor, zamiast ścigać prawdziwe mafie ze Wschodu. Nasza Ojczyzna wygląda dziś jak otwarty teren dla każdego, kto chce tu robić to, co mu się żywnie podoba. Pytam wprost: po co nam te służby, skoro przestępcy mogą działać bezkarnie, a zwykły poseł opozycji w tym samym czasie potrafi być kontrolowany i przesłuchiwany kilkukrotnie w ciągu roku, mimo że nie złamał prawa? Jeśli takie są priorytety, to chyba wszyscy wiemy, dokąd zmierzamy. Nie jest to kierunek bezpieczny.

Co dokładnie zawarł Pan w swoim zawiadomieniu do prokuratury?

– Wskazałem jasno i bez ogródek, że domagam się wszczęcia postępowania przygotowawczego w sprawie publicznego propagowania symboliki nazistowskiej i banderowskiej podczas koncertu. Zażądałem zabezpieczenia pełnego materiału dowodowego – od nagrań z monitoringu stadionu przez zdjęcia i filmy publikowane w mediach społecznościowych po wszelkie rejestracje wykonane przez świadków. Wnioskuję o przesłuchanie organizatora imprezy oraz osób odpowiedzialnych za kontrolę bezpieczeństwa, a także o identyfikację wszystkich, którzy mieli czelność prezentować zakazane symbole. Domagam się postawienia im zarzutów z art. 256 Kodeksu karnego oraz zbadania, czy mają powiązania z organizacjami szerzącymi ideologie totalitarne i nawołującymi do nienawiści wobec narodu polskiego. Bo jeśli takie powiązania istnieją – a przeczucie mówi mi, że to nie jest wcale wykluczone – to państwo ma obowiązek działać natychmiast i bez taryfy ulgowej. Warto też wiedzieć, że na koncercie obok flag UPA znalazły się też tzw. wilcze haki, a więc symbol używany przez Waffen-SS czy ukraińskich zbrodniarzy.

To, co zobaczyliśmy na Stadionie Narodowym, to nie był przypadek, ujście młodzieńczych emocji. Ukraińcy świadomie eksponowali emblematy UPA. Widać to czarno na białym w mediach społecznościowych.

– Nie było tu mowy o żadnej pomyłce, żadnym „nieporozumieniu kulturowym”. Oni chcieli uderzyć w naszą wrażliwość, drażnić, prowokować. Jeden z nich napisał wprost na swoim profilu, że „ma boleć Polaków” – i to ma boleć celowo. Taka szczerość aż ścina z nóg. Dlatego uważam, że dziś powinniśmy działać bez taryfy ulgowej: jeżeli ktoś z tych ludzi, młodych, głośnych w internecie i na Stadionie Narodowym, tak bardzo chce rozdrapywać rany historii, to niech szybko poczuje, że ich czas w Polsce jest policzony. Jeśli ktoś przyszedł tu tylko po to, aby prowokować, to musi zrozumieć, że Polska nie jest miejscem do prowadzenia wojen pamięci, ale to państwo, które wymaga od gości szacunku i lojalności.

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk/„Nasz Dziennik”/radiomaryja.pl

drukuj