Porażka rządowego podręcznika?

Nauczyciele obalają mit sukcesu rządowego elementarza i po kryjomu zbierają pieniądze na inne podręczniki – o sprawie napisał jeden z dzienników.

Niewykluczone, że będą kserowane książki, z których nauczyciele korzystali przez wiele lat. Gazeta, przytacza słowa jednej z matek, której na spotkaniu z rodzicami wychowawca powiedział, że podręczniki MEN są „beznadziejne” i poprosiła o dyskretne zbieranie pieniędzy na ksero, papier i segregatory.

Dziennik podaje także przykład jednej ze szkół koło Krakowa, gdzie dzieci korzystają z dwóch książek „Naszego elementarza” i podręcznika komercyjnego. Tam nauczycielka wskazała, m.in. na nielogicznie ułożoną kolejność poznawania liter w rządowym elementarzu.

Przede wszystkim błędy merytoryczne, pośpiech, problemy z dystrybucją i brak konsultacji eksperckich to główne zarzuty – mówiła poseł Marzena Wróbel.

– Według nauczycieli ten podręcznik jest słaby. Oceniają go na 3, na pewno nie na więcej. Są również tacy, którzy najchętniej powróciliby do innych propozycji podręcznikowych. Każdy podręcznik musi być oceniony pod wieloma aspektami: pod względem merytorycznym, językowym i metodologicznym. Tego nie zrobiono, bo nie było na to czasu. Pani minister uznała, że wystarczy ogólna konsultacja. Treści podręcznika pojawiały się na stronie internetowej MEN-u i każdy, kto chciał mógł tam swoje uwagi zawrzeć. Takie działanie wyrywkowe, fragmentaryczne to nie jest profesjonalna ocena podręcznika – zaznacza poseł Marzena Wróbel.  

Dodatkowo, nauczyciele skarżą się, że rządowe dotacje na materiały ćwiczeniowe są zbyt niskie. Rodzice podkreślają, że dochodzi do sytuacji, że muszą się składać na tusz do drukarki dla nauczyciela, który kseruje dodatkowe materiały. Choć dopiero rozpoczyna się drugi miesiąc z rządowym darmowym podręcznikiem – przybywa kontrowersji i skarg nauczycieli.

RIRM

 

drukuj