fot. PAP/Dominik Kulaszewicz

Pomorskie: Bez prądu ok. 22 tys. odbiorców; 1720 gospodarstw zgłosiło szkody

Ok. 22 tys. odbiorców z województwa pomorskiego nadal pozbawionych jest prądu. 1720 gospodarstw domowych z regionu zgłosiło dotąd szkody i chęć skorzystania z doraźnego zasiłku. Nad usuwaniem skutków nawałnicy nadal pracują strażacy.

Dyżurny Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego (WCZK) w Gdańsku Jerzy Jakubowski poinformował dziś rano PAP, że pod względem zaopatrzenia w energię sytuacja wygląda najgorzej w rejonie Kościerzyny i Kartuz, gdzie prądu nie ma nadal ok. 19 tys. odbiorców.

Dodał, że energetycy uprzedzają, że odbiorcy z niektórych rejonów, w tym położonych w powiecie kościerskim miejscowości Dziemiany, Trzebuń i Lipusz, na wznowienie energii mogą czekać nawet do środy. W tych okolicach brak prądu oznacza często także brak wody – chodzi o studnie, których pompy zasilane są energią elektryczną. Woda dostarczana jest przez samorządy w beczkowozach.

Jerzy Jakubowski wyjaśnił, że w rejonie Starogardu Gdańskiego oraz Wejherowa na wznowienie dostaw nadal oczekuje po około tysiąc odbiorców.

Dyżurny poinformował też, że dotąd przyjęto zgłoszenia od 1720 gospodarstw domowych, które w efekcie gwałtownych burz poniosły różnego rodzaju straty i chciałyby skorzystać z zasiłków do 6 tys. zł. Zasiłki takie mogą wypłacać ośrodki pomocy społecznej.

Jak powiedział w dziś rano w Radio Gdańsk wojewoda pomorski Dariusz Drelich, służby wojewody będą starć się jeszcze tego dnia przekazać samorządom pierwsze pieniądze na wypłaty tych doraźnych świadczeń.

Nad usuwaniem skutków nawałnic nadal pracują strażacy, którzy od piątkowego wieczoru odebrali ponad 2 tys. zgłoszeń dotyczących różnego rodzaju szkód spowodowanych przez huraganowe wiatry i burze. Strażacy usuwają m.in. wiatrołomy blokujące mniej uczęszczane drogi.

Gwałtowne burze, a miejscami nawet trąby powietrzne przeszły przez Pomorze w nocy z piątku na sobotę. W efekcie nawałnic śmierć poniosło w pomorskiem pięć osób, w tym dwie nastolatki, które przebywały na obozie harcerskim w miejscowości Suszek. Ponad 50 osób, w tym 38 uczestników obozu w Suszku, doznało też różnego rodzaju obrażeń. W niedzielę wieczorem w szpitalach pozostawało ośmioro harcerzy.

W niedzielę Prokuratura Rejonowa w Chojnicach wszczęła śledztwo, w którym badać będzie tragiczne wydarzenia w Suszku.

PAP/RIRM

drukuj