Polskie firmy wciąż bankrutują

W lipcu upadło w Polsce 98 firm – to najwyższa od dekady miesięczna liczba bankructw. Ponadto liczba ta jest większa o 23 w porównaniu z lipcem ub. r.

Jedna ze spółek na podstawie danych Monitora Sądowego i Gospodarczego wyliczyła, że łączny obrót przedsiębiorstw, które zbankrutowały wynosił ok. 2 mld zł, a pracowało w nich 2,5 tys. osób. Ponownie największe problemy miało budownictwo. To w tym sektorze było w lipcu najwięcej opublikowanych upadłości – bo aż 33 takie przypadki. Dodajmy, że obecnie jesteśmy w szczycie sezonu budowlanego.

To pokaz niekompetencji, marnotrawstwa i nieumiejętności zarządzania ze strony obecnej ekipy rządowej – mówi ekonomista Janusz Szewczak.

– W sytuacji, kiedy mamy fazę budowy infrastruktury dróg, autostrad polskie firmy budowlane skutecznie zatopiono. Większość z nich żąda odszkodowań, których nie mogą uzyskać. Roszczenia firm za wykonane zlecenia sięgają już 3 mld złotych. Choć firmy zagraniczne, które z Polski wyszły i procesują się z polską administracją, Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych twierdzą, że jest tych zobowiązań aż 10 mld złotych. To wszystko pokazuje, że w dobrej koniunkturze gospodarczej można rozłożyć polskie firmy, jeśli się tak zarządza państwem jak robi to obecna ekipa – powiedział Janusz Szewczak.

Ekonomista dodaje, że powiększająca się skala bankructw firm jest również dowodem na to, jak zła jest sytuacja w polskiej gospodarce i jak nieprawdziwe są informacje o końcu kryzysu, które słyszymy z ust propagandzistów rządowych.

– Widać wyraźnie, że stoimy w miejscu, a nawet można powiedzieć, że zaczynamy się cofać. Wzrost gospodarczy w pierwszym kwartale wyniósł 0,5%, w drugim kwartale może być podobnie, w granicach 0,7% może 0,8%. W naszych polskich warunkach oznacza to wręcz recesje mimo, że tego standardu dane jeszcze nie spełniają. Przypomnijmy, że czeka nas wrzesień, kiedy to do urzędów pracy na bezrobocie zgłosi się blisko ponad 400 tys. absolwentów szkół ponadpodstawowych. Nie wszyscy wyemigrują, a wiec możemy liczyć na to, że na jesieni obserwować będziemy kolejny znaczący przyrost bezrobotnych. Sytuacja gospodarcza jest bardzo poważna, nie ma żadnych sygnałów, żeby gospodarka miała ruszyć  z kopyta – podkreślił ekonomista Janusz Szewczak.

RIRM

drukuj