fot. wikipedia

Trwa kryzys w Wenezueli; w kraju nie ma prądu 

Nie działają telefony, kasy fiskalne czy internet. Metro stoi, a lotnisko jest uziemione. W Wenezueli od czwartku nie ma prądu. Mieszkańcy boją się nie tylko o swoje zdrowie, ale nawet o życie – wielu z nich potrzebuje specjalnych aparatur, które bez prądu po prostu nie działają. 

W Wenezueli trwa awaria prądu. Bez elektryczności Wenezuelczycy są już od czwartkowego popołudnia. 

– Światła po prostu zgasły. To coś, co jest właściwie normalne w naszym codziennym życiu. Ale w rzeczywistości to katastrofa, bo metro jest głównym środkiem transportu i oczywiście nie działa. A co za tym idzie, cały transport naziemny również nie funkcjonuje – powiedziała Yelitze Cortes, mieszkanka Caracas.

Nie działają co najmniej dwie wielkie elektrownie. Bez prądu znajduje się 20 stanów.

– Najpierw boisz się o własne bezpieczeństwo, bo gdy gasną światła, przestępcy czerpią z tego korzyści. Ulice publiczne nie funkcjonują, na ulicach są ludzie, ale władze nie są obecne. Chodzę ostrożnie, starając się chronić siebie i wrócić do domu – zaznaczył Eduardo Oregon, steudent.

Z czasem do pilnowania porządku zostały wysłane siły wojskowe.

– Cały terytorialny system obronny, dowodzony przez strategiczne dowództwo operacyjne, osiem regionów obrony integralnej, wszystkie strefy operacyjne obrony integralnej otrzymały bezpośrednie instrukcje od naszego dowódcy naczelnego, prezydenta republiki, aby przeprowadzić intensywną operację patrolowania, operację, która od tej chwili zostanie zintensyfikowana w celu, powtarzam, ochrony ludności – zaznaczył Vladimir Padrino, minister obrony Wenezueli.

Jednak to nie ochrony potrzebują teraz mieszkańcy Caracas, tylko prądu. 

– W naszym domu mamy insulinę w zamrażarce. Jesteśmy bez elektryczności od ponad 24 godzin i martwimy się, bo nie wiemy, czy insulina jest uszkodzona. Martwi mnie ta kwestia medyczna – zwróciła uwagę Melissa Coronado, mieszkanka Caracas.

Podobny problem ma także wielu innych mieszkańców miasta. Nawet połowa szpitali w Wenezueli nie może poprawnie funkcjonować z powodu awarii. 

– To nie jest normalne, że 50 procent szpitali nie posiada generatorów prądu, a pozostałe 50 procent ledwo nadzoruje sytuacje kryzysowe i niektóre operacje. Bez wątpienia nie ma w dzisiejszych czasach w Wenezueli niczego normalnego. To, co przeżywamy w tej chwili jest tragedią – oświadczył Juan Guaido, lider opozycji, samozwańczy prezydent Wenezueli.

Trudne okazało się także przygotowanie codziennego posiłku.

– Musieliśmy iść kupić jedzenie, bo nie mam kuchenki gazowej i kuchenka elektryczna nie działa. Dostałem mleko, trochę zboża, płatki owsiane, aby przygotować jedzenie dla dzieci w domu – powiedziała Melissa Coronado, mieszkanka Caracas.

W stolicy Wenezueli – Caracas – odbędą się dzisiaj dwie równoległe manifestacje. Jedna antyimperialistyczna – popierająca rządy prezydenta Nicolasa Maduro oraz druga – przeciwna, wzywająca go do ustąpienia z urzędu.

TV Trwam News/RIRM

drukuj