fot. PAP/Darek Delmanowicz

Polski rząd podjął działania o gotowość do awaryjnych dostaw prądu

Rząd Beaty Szydło musi zmagać się z zaniedbaniami koalicji PO-PSL ws. dostaw prądu. Chodzi o to by nie powtórzył się ubiegłoroczny blackout. Z tego powodu Polska poprosiła sąsiednie kraje o gotowość do awaryjnych dostaw prądu – informuje „Gazeta Wyborcza”.

Nasz kraj ma połączenia energetyczne z Czechami, Słowacją, Litwą, Ukrainą, Szwecją i Niemcami.

W ubiegłym roku z powodu awarii przestarzałych bloków energetycznych i niskiego poziomów wód w rzekach elektrownie nie mogły sprawnie pracować.

Poseł Maciej Małecki, wiceprzewodniczący sejmowej Komisji ds. Energii i Skarbu Państwa, wskazuje na haniebne zaniedbania poprzedniej ekipy rządowej.

– To jest brak odnawiania mocy wytwórczych. To jest brak inwestowania w sieci przesyłowe i brak reakcji poprzedniego rządu, prezesów spółek na sygnały, zgłaszane zarówno przez posłów opozycji, jak i przez ekspertów, że w Polsce zabraknie prądu. Jeszcze półtora roku temu na jednej z Komisji Skarbu Państwa pytałem wprost prezesów spółek energetycznych i ministra Skarbu Państwa, o zabezpieczenie Polaków w dostawach prądu, w przesyle tego prądu wobec grożącego nam blackoutu. I jak jeden mąż, wszyscy prezesi spółek energetycznych i minister Skarbu Państwa zapewniali, że Polsce nie grozi zapaść; że polskim odbiorcom nie grożą przerwy w dopływie prądu. Wystarczyło pół roku, żeby okazało się, że w Polsce prądu zabrakło – mówi poseł Maciej Małecki.  

Rząd PiS nie chce powtórzyć błędów poprzedników i przygotowuje się na ekstremalne warunki pogodowe. Polskie Sieci Elektroenergetyczne – jak informuje dziennik – już zwróciły się do zagranicznych odpowiedników o gotowość do awaryjnej pomocy.

RIRM

drukuj