fot. flickr.com

Czy Poznań doczeka się Muzeum Enigmy?

O stworzeniu Muzeum Enigmy w stolicy Wielkopolski mówi się już od dawna. Mimo, że to inwestycja ponad podziałami partyjnymi dotychczas niewiele w tym zakresie się działo. Obecnie władze Poznania szukają firmy, która zaplanuje interaktywną ekspozycję.

Historycy są zgodni; II wojna światowa trwałaby znacznie dłużej i kosztowałaby życie większej ilości ludzi, gdyby aliantom nie udało się złamać kodu Enigmy. Tego wyczynu dokonali trzej Polacy: Marian Rejewski, Jerzy Różycki i Henryk Zygalski. Wszyscy trzej związani byli z Poznaniem, ponieważ byli matematykami na tamtejszym uniwersytecie.

W 2007 roku ku ich upamiętnieniu odsłonięto pomnik wykonany z patynowanego brązu w kształcie graniastosłupa. Monument ma cztery metry wysokości. Na każdej ze ścian wśród cyfr umieszczone są nazwiska kryptologów, którzy złamali kod Enigmy. Pomnik stoi przed wejściem głównym do zamku cesarskiego. Kilka lat później zaczęto głośno mówić, że obelisk to za mało. Oprócz niego warto byłoby stworzyć Muzeum Enigmy.

– Trwa to długo, bo myślę, że zaangażowani są w to ludzie, którzy nie do końca czują czym się zajmują. Bo myślę, że gdyby to było z serca robione to to byłoby już dalej posunięte – zaznaczyła radna urzędu miejskiego, Lidia Dudziak.

Firma, która zajmie się budową placówki wcześniej będzie musiała przygotować trzy różne koncepcje muzeum. Z tych trzech wariantów miasto wybierze jeden. Na jego podstawie powstanie projekt ekspozycji, która docelowo mieścić się będzie w budynku Uniwersytetu Adama Mickiewicza Collegium Historicum.

– Wydaje mi się, że w tej chwili już nie dyskutujemy czy jest to inicjatywa jednego klubu czy wielu, bo tak naprawdę w tej chwili wiemy już, że będzie to inicjatywa ponad podziałami – podkreślał radny urzędu miejskiego Mateusz Rozmiarek.

Inwestycja kosztować będzie 15 milionów złotych. 10 milionów udało się pozyskać ze środków Unii Europejskiej, resztę przeznaczy miasto. Poznańscy urzędnicy liczą na to, że pierwsi zwiedzający do Muzeum Enigmy mogliby wejść za dwa lata. Termin ten wydaje się jednak mało realny.

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj