Fot. PAP/EPA

Polscy ratownicy będą przeszukiwać górskie miejscowości w Nepalu 

Polscy ratownicy biorący udział w akcji ratowniczej w Nepalu, będą prowadzić poszukiwania w górskich miejscowościach, do których do tej pory nie dotarła pomoc – poinformował rzecznik Państwowej Straży Pożarne st. bryg. Paweł Frątczak.

Rzecznik wyjaśnił, że polscy ratownicy jadą na miejsce wynajętymi przez siebie środkami transportu.

„Są w drodze do kilku miejscowości, znajdującymi się poza działaniami poszukiwawczo-ratowniczymi. Są sygnały, że w tych miejscach słyszano odgłosy żywych ludzi, będą też udzielać pomocy medycznej” – dodał Paweł Frątczak.

Zaznaczył, że najbliższe dwie doby mają istotne znaczenie; zgodnie z doświadczeniem ratowników, to ostatnie kilkadziesiąt godzin kiedy jest duża szansa na odnalezienie pod gruzami, żywych osób.

„Determinacja jest bardzo duża. Później ratownicy chcą się skupić także na udzielaniu pomocy medycznej, tak by w pełni wykorzystać swój pobyt w Nepalu” – podkreślił Paweł Frątczak.

81 polskich strażaków z ciężkiej grupy poszukiwawczo-ratowniczej (HUSAR) przebywa w Nepalu od poniedziałku. Wśród nich jest dwóch lekarzy i dziewięciu ratowników medycznych, mają 12 psów poszukiwawczych i specjalistyczny sprzęt – m.in. geofony, kamery wziernikowe. Prowadzą poszukiwania w czterech grupach, razem z sześcioma ratownikami z Polskiego Centrum Pomocy Międzynarodowej.

„Jeśli chodzi natomiast o sytuację na miejscu, to mieszkańcy m.in. Katmandu, w obawie przed kolejnymi wstrząsami koczują na ulicach. Brakuje wody pitnej, stacji uzdatniania wody, lekarstw, opatrunków, żywności – to najpotrzebniejsze kwestie” – dodał rzecznik.

Przyznał też, że pewnym utrudnieniem był fakt, iż wojsko nepalskie wskazywało ratownikom określony rejon działania.

 „Wojsko ma określone możliwości, żeby pomóc tym, którzy tej pomocy potrzebują – np. z miejscowości górskich – ratownicy wynajmują własny transport. Jesteśmy jednak na to przygotowani, mamy własne środki finansowe” – mówił Paweł Frątczak.

Poinformował również, że władze Nepalu zwróciły się do ratowników z prośbą, by – jeśli nie znajdą osób żywych – pomagali w wyciąganiu spod gruzów tych, którzy zginęli. „To nie jest zadanie ratowników, nie wiem jakie zapadną decyzję” – podkreślił Frątczak.

Nie wiadomo, kiedy polska grupa ratowników wróci do kraju; być może nastąpi to w połowie przyszłego tygodnia.

Trzęsienie ziemi, które w sobotę przed południem nawiedziło okolice Katmandu, miało siłę 7,9 w skali Richtera. Było to najsilniejsze trzęsienie ziemi w Nepalu od 81 lat. W niedzielę miał miejsce wstrząs wtórny o sile 6,7 w skali Richtera.

We wtorek po południu Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Nepalu podało, że bilans ofiar przekroczył 5 tys.; rannych – według dotychczasowych informacji jest ponad 10 tys. osób. Równocześnie premier Nepalu Sushil Koirala ostrzegł, że liczba zabitych może sięgnąć 10 tysięcy. W krajach sąsiadujących z Nepalem zginęło prawie 100 osób.

Według polskiego MSZ na miejscu może być jeszcze ok. 100 Polaków. Nie ma informacji, by Polacy znaleźli się wśród ofiar kataklizmu.

PAP

drukuj