Polsce potrzeba zmian politycznych

Jeżeli nie dojdzie do zmian politycznych, napięcia w społeczeństwie będą narastały – ocenił prof. Zdzisław Krasnodębski. Socjolog odniósł się do wczorajszych uroczystości, upamiętniających 95. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości.

Prof. Zdzisław Krasnodębski stwierdził, że wczorajsze wydarzenia pokazały, iż władza jest wyalienowana, a elity są oderwane od społeczeństwa.

Z jednej strony mamy oficjalną uroczystość. Słuchamy przemówienia prezydenta, oglądamy biegającego premiera i mamy wrażenie, że jesteśmy w zupełnie innym kraju. W kraju, który nie ma problemów, m.in. gospodarczych, narastającego rozwarstwienia bądź podziałów politycznych. W zasadzie od tych ludzi, którzy zbierają się i maszerują z prezydentem nie słyszymy niczego, co mogłoby nam w tej sytuacji pomóc. To jest jakby tworzenie sztucznej rzeczywistości – zwrócił uwagę prof. Zdzisław Krasnodębski.

Z drugiej strony – jak powiedział profesor Krasnodębski – mieliśmy społeczne obchody Święta Niepodległości, które w Warszawie zakończyły się zamieszkami. Na pewno niepotrzebnymi, jednak po części prowokowanymi. Okazało się, że policja nie panowała nad sytuacją; nie wyciągnięto wniosków z poprzednich lat – powiedział socjolog.

W tych zamieszkach wyrażają się negatywne emocje, które kumulują się od dłuższego czasu. Nieprzypadkowo wybuchły one w pewnych miejscach Warszawy, w okolicach Ambasady Rosyjskiej. To wszystko napawa dużym niepokojem. Miejmy nadzieję, że w przyszłości polski naród, polskie społeczeństwo jakoś sobie z tym poradzi. Na pewno powinniśmy dążyć do tego, żeby społeczeństwo w tych zasadniczych sprawach pozostało jednolite. W tym celu, tym bardziej staje się obowiązkiem patriotycznym odsunięcie od władzy Donalda Tuska i jego ekipy, która najwyraźniej nie panuje nad sytuacją. Jeżeli nie dojdzie w Polsce do zmian politycznych, to z pewnością napięcia będą narastały – zaznaczył prof. Zdzisław Krasnodębski.

Pokojowy pochód kilkudziesięciu tysięcy osób, świętujących w Warszawie odzyskanie niepodległości Polski został rozwiązany, po tym jak marsz zakłóciła grupa chuliganów, która podpięła się pod zgromadzenie. Doszło do przepychanek z policją, na teren rosyjskiej ambasady poleciały petardy i race, podpalono też budkę wartownika oraz kojarzoną, m.in. z homoseksualistami – tęczę na Placu Zbawiciela. Po zajściach 72 osoby zostały zatrzymane. Rany odniosło 12 policjantów.

Polskie MSZ wyraziło głębokie ubolewanie z powodu incydentów, które miały miejsce przy ambasadzie Rosji. „Tego typu zachowanie w stosunku do misji dyplomatycznej zasługuje na zdecydowane potępienie i nie licuje z godnymi obchodami święta niepodległości 11 listopada” – czytamy w oświadczeniu rzecznika MSZ Marcina Wojciechowskiego.

RIRM

drukuj