fot. X/@pisorgpl

Politycy PiS podkreślają, że premier Donald Tusk został ograny w Unii Europejskiej

Politycy Prawa i Sprawiedliwości podkreślają, że premier Donald Tusk został ograny w Unii Europejskiej. Były premier Mateusz Morawiecki ocenił, że mamy do czynienia z najgorszym budżetem unijnym od początku naszej akcesji.

Prawo i Sprawiedliwość nie szczędzi krytyki wobec budżetu Unii Europejskiej na lata 2028-2034, nad którym pracował unijny komisarz Piotr Serafin, bliski współpracownik Donalda Tuska. Politycy wskazują na gigantyczny spadek środków m.in. na Wspólną Politykę Rolną i Politykę Spójności, a także powiązanie wypłaty pieniędzy z tzw. praworządnością.

Mateusz Morawiecki przypomniał, że w czasie, gdy był premierem, udało się wynegocjować znacznie większe środki dla naszego kraju.

– 550-600 miliardów złotych. Porównajcie do 200-250 miliardów złotych. To jest po prostu całkowita porażka. Ograli go na wszystkich możliwych poziomach. Środki własne, rolnictwo, Polityka Spójności, regionalne programy operacyjne, polityka innowacyjności. Za politykę bezpieczeństwa zapłacą Polacy, a skorzystają na tym firmy i koncerny obronnościowe z Europy Zachodniej, Rheinmetall, jakieś tam francuskie, holenderskie itd. Do tego dzisiaj prowadzi ta polityka – mówił były premier.

Europoseł Waldemar Buda zauważył, że Donald Tusk został ograny w UE, począwszy od kwestii paktu migracyjnego i Zielonego Ładu, po umowy z Mercosurem i Ukrainą. W ocenie posła do Parlamentu Europejskiego, komisarz Piotr Serafin powinien zostać odwołany.

– Jeżeli miałbym sobie życzyć, żeby w jakiejś sprawie Donalda Tuska nie ograli, to właśnie powinien to być budżet, bo to są pieniądze dla ludzi, które mają tutaj spływać. Proszę sobie wyobrazić, że obserwujemy pierwszy raz w historii uczestnictwa Polski w Unii Europejskiej prezentowanie budżetu przez Polaka, Piotra Serafina, który prezentuje budżet, jaki jest niekorzystny dla Polski. Każdy przyzwoity człowiek powinien powiedzieć: Ja tego budżetu nie zaprezentuję. Jeżeli chcecie mnie do tego zmusić, to ja się podaję do dymisji. Ja nie będę go prezentował, bo to jest wbrew interesowi kraju, z którego pochodzę. Ten człowiek powinien mieć wycofaną rekomendację rządu i prezydenta do pełnienia funkcji w Komisji Europejskiej – podkreślał Waldemar Buda.

Europoseł Piotr Müller powiedział, że o tym, jak będzie wyglądał podział środków między unijnymi krajami, będą decydowały Bruksela, Berlin i Paryż.

– Krótko mówiąc, Bruksela, a tak naprawdę w dużej mierze Berlin i Paryż będą decydowały o tym, w jaki sposób dzieli się środki finansowe w Unii Europejskiej, bo w każdej sytuacji, w której państwo członkowskie będzie sprzeciwiało się jakimś decyzjom w Unii Europejskiej, np. nałożeniu nowych podatków czy umowie z Mercosurem, to zadzwoni urzędnik z Brukseli i powie: „Już środki do was nie płyną”. Szanowni Państwo, to jest niebezpieczna, skrajnie niebezpieczna centralizacja polityki unijnej – zaznaczył polityk.

Cały budżet UE na lata 2028-2034 opiewa na dwa biliony euro.

RIRM

drukuj