fot. PAP/Tytus Żmijewski

Policja zatrzymała podejrzanego ws. pożaru w kamienicy w Inowrocławiu

W pożarze kamienicy w Inowrocławiu zginęła kobieta i trójka jej dzieci. Na miejscu pracowało kilkanaście zastępów straży pożarnej. Na razie nie wiadomo, co było przyczyną zdarzenia. Policja zatrzymała mężczyznę. Wyjaśniany będzie jego ewentualny związek ze sprawą.

Ul. Orłowska w Inowrocławiu. To tu doszło wczoraj do tragedii.

– Pierwsza informacja o tragicznym pożarze w Inowrocławiu dotarła do strażaków o godzinie 12.28. Już po 3 minutach pierwsza jednostka straży pożarnej była na miejscu pożaru – mówił rzecznik prasowy Komendanta Głównego Państwowej Straży Pożarnej st. bryg. mgr Paweł Frątczak.

Łącznie na miejscu zdarzenia pracowało 13 jednostek straży pożarnej. Ogień szybko się rozprzestrzeniał. Walkę utrudniał ogromny dym. Część mieszkańców kamienicy zdążyła się ewakuować jeszcze przed przyjazdem służb ratowniczych.

– Strażacy ewakuowali kobietę oraz troje dzieci. Niestety przeprowadzona resuscytacja nie powiodła się i przybyły na miejsce lekarz stwierdził zgon 4 osób – poinformował st. bryg. mgr Paweł Frątczak.

Kobieta miała 31 lat. Razem z nią zginęły córeczki w wieku trzech miesięcy, czterech i pięciu lat. Pożar został ugaszony po ponad dwóch godzinach.

– Trudno w tej chwili powiedzieć, co mogło być przyczyną tego tragicznego pożaru. W tej chwili ustalają to policjanci i prokurator. Natomiast ze wstępnych informacji wynika, że do pożaru doszło nie w mieszkaniu, gdzie przebywała kobieta z dziećmi, a w mieszkaniu sąsiednim. Natomiast najprawdopodobniej kobiecie oraz dzieciom dym i ogień odciął jedyną drogę ucieczki – tłumaczył rzecznik prasowy Komendanta Głównego Państwowej Straży Pożarnej.

Według wstępnej oceny nadzoru budowlanego, trzykondygnacyjna kamienica nie nadaje się do mieszkania. Zameldowanych w niej jest 36 osób. Miasto zapewniło wszystkim poszkodowanym miejsca i posiłki w hotelu. Policja zatrzymała 61-letniego mężczyznę – lokatora budynku. Wyjaśniany będzie jego ewentualny związek ze sprawą. Według nieoficjalnych informacji to właśnie w jego mieszkaniu mogło dojść do zarzewia ognia, który przeniósł się na sąsiednie mieszkanie, w którym mieszkała kobieta z dziećmi. Na razie nie wiadomo, kiedy będzie możliwe przesłuchanie mężczyzny, bowiem wczoraj wieczorem, według doniesień, miał w organizmie 3 promile alkoholu.

TV Trwam News

drukuj