fot. PAP

Podwyższenie wieku emerytalnego niekonstytucyjne?

Trybunał Konstytucyjny rozpoczyna sprawdzanie konstytucyjności przepisów dotyczących podwyższenia wieku emerytalnego. Ustawę zaskarżyły: Solidarność, OPZZ i posłowie Prawa i Sprawiedliwości.

Główne zarzuty to naruszenie zasady zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa. Rozprawa  w Trybunale w pełnym składzie sędziów zacznie się we wtorek i ma potrwać dwa dni. Sejm uchwalił nowelizację ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych w maju 2012 roku.

Prezydent Bronisław Komorowskiego podpisał ją już miesiąc później. Bezskuteczne okazały się wiece OPZZ i Solidarności przed sejmem, senatem , siedzibą rządu i Kancelarią Prezydenta. Do związkowców wychodził również m.in. prezes PiS Jarosław Kaczyński, który zapowiedział wówczas zaskarżenie przepisów do Trybunału konstytucyjnego. Według badań zdecydowana większość Polaków była przeciwko podniesieniu wieku emerytalnego.

Apelował przewodniczący Piotr Duda, ale rząd i prezydent nie posłuchali. Parlament odrzucił także wniosek Solidarności – podpisany przez półtora mln osób – o zorganizowanie w tej sprawie referendum. Teraz po blisko dwóch latach ustawą zajmie się Trybunał Konstytucyjny. Wnioski w tej sprawie złożyły OPZZ, NSZZ „Solidarność” i klub parlamentarny Prawo i Sprawiedliwość.

Wskazuje poseł PiS Zbigniew Girzyński. Kolejny zarzuty wnioskodawców to m.in. różnicowanie warunków, w których nabywane jest prawo do emerytury częściowej  w zależności od płci przyszłego emeryta. Ustawa ma być także niezgodna z ratyfikowaną przez Polskę konwencją Międzynarodowej Organizacji Pracy. Na rozstrzygnięcie sprawy spokojnie czeka Julia Pitera z Platformy Obywatelskiej.

Od 2013 r. wiek emerytalny wzrasta o trzy miesiące każdego roku. Tym samym mężczyźni osiągną docelowy wiek emerytalny 67 lat w 2020 r., a kobiety – w 2040 r. Nowe regulacje przewidują też możliwość przejścia na wcześniejszą, tzw. częściową emeryturę, ale ta będzie bardzo niska – 50 proc. świadczenia. Według ministra rolnictwa Marka Sawickiego z PSL to dobre rozwiązanie dla całego systemu.

To pseudoreforma, a premier Donald Tusk wprowadzając ją oszukał Polaków – wskazuje Zbigniew Ziobro, prezes Solidarnej Polski.

Dzisiaj na jednego emeryta przypadają cztery osoby zdolne do pracy, za 50 lat będą to już tylko dwie osoby. Tego problemu by nie było, gdyby rząd prowadził realną politykę prorodzinną. Brak funduszy w systemie emerytalnym spowodowany jest dziś olbrzymią emigracją zarobkową i malejącą liczbą narodzin. Jak mówią eksperci zmuszanie ludzi do pracy tylko po to aby skrócić czas wypłacana im należnych emerytur to strzelanie kulą w płot.

TV Trwam News 

drukuj