PO: zależy nam na PLP. Prof. Szyszko: fakty mówią co innego

Platforma Obywatelska zapewnia w trakcie kampanii wyborczej, że zależy jej na Lasach Państwowych i nie chce ich prywatyzować. Przeczą temu jednak dotychczasowe działania.

W czwartek premier Ewa Kopacz powiedziała, że rząd nie planuje prywatyzacji Lasów Państwowych. Według niej, dobrze zarządzają one obszarami leśnymi w kraju, a leśnicy dobrze i kompetentnie wykonują swoje pracę.

Poseł prof. Jan Szyszko, były minister środowiska, mówi, że są to tylko słowa, czyny zaś świadczą o czymś zupełnie innym.

Jak na razie pani premier działa na rzecz destabilizacji Polskich Lasów Państwowych. Dzieje się to poprzez wprowadzenie ogromnego podatku narzuconego na Lasy Państwowe. Pan dyrektor Wasiak mówił, że w tym roku w okresie hossy zysk wyniósł 400 mln, a Lasy Państwowe muszą zapłacić 800 mln. W poprzednim roku również zapłaciły 800 mln. Trwa okres wyborczy, a pani premier, bojąc się o wynik wyborczy, łagodzi w tej chwili sprawę i mówi, że nigdy celem rządu PO-PSL nie była destabilizacja Lasów Państwowych. Fakty mówią jednak o czymś zupełnie odwrotnym – tłumaczy prof. Jan Szyszko.

Według znowelizowanej w styczniu 2014 r. ustawy, Lasy Państwowe w zeszłym i obecnym roku mają przekazać do budżetu państwa po 800 mln zł. Od 2016 r. rocznie będą wpłacać one do państwowej kasy 2 proc. wartości sprzedanego drewna.

Sytuację tę mogłoby zmienić referendum, w którym obywatele dostaliby szansę opowiedzenia się za wcześniejszym funkcjonowaniem Lasów. Wniosek, pod którym od maja ubiegłego roku podpisało się ponad 2,6 mln obywateli, wciąż czeka na rozpatrzenie.

Marszałek Sejmu Radosław Sikorski nie reaguje na apele posłów PiS-u, którzy domagają się wprowadzenia pod obrady wniosku o referendum w sprawie lasów i polskiej ziemi.

RIRM

drukuj