fot. PAP/Radek Pietruszka

Po niemal czterech miesiącach Dawid K. wreszcie usłyszał zarzuty – za oszustwa grozi mu 10 lat więzienia

Dawid K. lekarz i były radny Koalicji Obywatelskiej usłyszał zarzut oszustwa. Miał przedkładać nierzetelne faktury w Szpitalu Południowym w Warszawie. Grozi mu 10 lat więzienia.

Afera z Dawidem K. w roli głównej ujrzała światło dzienne niemal cztery miesiące temu. Media ujawniły wówczas, że 28-latek zarobił w ubiegłym roku 1,6 mln złotych jako koordynator SOR-u w Szpitalu Południowym w Warszawie. Lekarz pełnił też wtedy funkcję stołecznego radnego Koalicji Obywatelskiej. Po nagłośnieniu sprawy stracił pracę w placówce oraz zrezygnował z mandatu radnego i wypisał się z KO. Zwrócił też szpitalowi pół miliona złotych.

Mimo to twierdzi, że aferą się nie przejął.

 – Jak się Pan czuje z tą aferą  – pytał dziennikarz z ukrytą kamerą.

 – Mam to w d***ie – skomentował Dawid K.

Teraz prokuratura postawiła mu zarzuty.

– Jeden zarzut dotyczący popełnienia oszustwa na mieniu znacznej wielkości w kwocie 583 500 złotych poprzez przedłożenie nierzetelnych faktur – poinformował Piotr Skiba, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

 Dawid K. nie przyznał się do winy. Prokurator zastosował wobec niego dozór policji, zakaz opuszczania kraju i zatrzymał paszport. Lekarz wpłacił także 200 tysięcy złotych poręczenia majątkowego. Jego nazwisko pojawia się także w szerszym postępowaniu dotyczącym funkcjonowania Szpitala Południowego.

– Badamy działania różnych osób zarówno ze szpitala odpowiedzialnych za prawidłowy nadzór nad funkcjonowaniem Szpitala Południowego, jak również w zakresie funkcjonowania nadzoru nad Szpitalem Południowym przez władze miasta stołecznego Warszawy – zauważył prok. Piotr Skiba.

Kolejny wątek, który jest brany pod uwagę przez prokuraturę, to kwestia funkcjonowania „VIP Room-u” oraz skróconej ścieżki przyjmowania pacjentów. Jest też osobne śledztwo dotyczące nieprawidłowości w prosektorium Szpitala Południowego.

Opozycja zwraca tymczasem uwagę na przewlekłość działań organów ścigania wobec Dawida K.

– Cały bieg wydarzeń jest niezwykle powolny i stwarza wrażenie, że tutaj nie wszystkim zależy na tym, żeby tę sprawę do końca wyjaśnić – zauważył Jarosław Kaczyński, prezes PiS.

Śledczy nie zdecydowali też w przypadku Dawida K. o tym, by o 06.00 rano przewozić go w policyjnej asyście na przesłuchanie czy też o tym, by zastosować wobec niego kajdanki zespolone. Takie działania organy ścigania pod rządami Kolacji Obywatelskiej podejmowały m.in. wobec ks. Michała Olszewskiego.

TV Trwam News

drukuj