Plan UE zagraża bezpieczeństwu energetycznemu Polski

Parlament Europejski wzywa do dekarbonizacji gospodarki jeszcze przed 2050 r. Realizacja tego planu zagraża bezpieczeństwu energetycznemu Polski, której gospodarka opiera się o węgiel.

Wczoraj europosłowie przyjęli swoje stanowisko na grudniową konferencję COP21 w Paryżu. W rezolucji apelują o przyjęcie ambitnego i wiążącego prawnie globalnego porozumienia klimatycznego.

Chodzi o zmniejszenie o co najmniej 40 proc. emisji gazów cieplarnianych w porównaniu z pułapami z 1990 r., zwiększenie o 40 proc. efektywności energetycznej oraz ustanowienie 30 proc. udziału energii ze źródeł odnawialnych do 2030 r.

Nie jest to jeszcze stanowisko całej Unii Europejskiej, a jedynie wyraz woli politycznej Europarlamentu. Jednak już na tym etapie, podczas debaty nie zabrakło słów krytyki.

Europoseł Jadwiga Wiśniewska podkreśliła, że jest to kolejny przykład demonizowania węgla i próba narzucania państwom członkowskim odejścia od tego surowca. Zauważyła, że kraje rozwijające się odpowiadają za blisko połowę emisji globalnych i nadal je zwiększają: Chiny – czterokrotnie, Indie-ponad 2-krotnie. Tłumaczą to potrzebą nadrobienia zacofania cywilizacyjnego.

Zasada zrozumienia przez Unię Europejską nadrobienia cywilizacyjnych zapóźnień państw rozwijających się nie jest, niestety, stosowana wobec państw członkowskich UE – takich jak Polska, którą zmusza się do wejścia na ścieżkę dekarbonizacji. Uderza się w ten sposób w rozwój gospodarczy Polski, a przede wszystkim w bezpieczeństwo energetyczne Polski – powiedziała Jadwiga Wiśniewska.

Jednak wiele wskazuje na to, że podczas grudniowej konferencji w Paryżu może zostać zawarte najbardziej ambitne porozumienie klimatyczne. Miałoby ono zacząć obowiązywać po 2020 roku i zastąpić protokół z Kioto.

 

RIRM

drukuj