fot. wikipedia.org

RPO bierze pod lupę protestujących przeciwko przyjmowaniu emigrantów

Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar uważa, że podczas manifestacji przeciwników przyjmowania imigrantów do Polski mogło dochodzić do przekraczania granic wolności słowa. Zdaniem Bodnara niektóre wypowiedzi demonstrantów mogą mieć nawet znamiona czynu zabronionego.

Takie protesty odbywały się w ostatnich tygodniach m. in. w Warszawie, Gdańsku, Krakowie oraz Szczecinie. Rzecznik wystąpił do szefa policji generalnego inspektora Krzysztofa Gajewskiego o udzielenie informacji w tej sprawie.

Można odczytywać to jako próbę kneblowania ust przeciwnikom polityki imigracyjnej rządu PO-PSL – wskazuje poseł Jarosław Zieliński, były wiceszef MSWiA. Jak przypomina, Rzecznik Praw Obywatelskich jest wybierany z nadania politycznego.

W Polsce wciąż mamy do czynienia z nierównym traktowaniem różnych grup i środowisk. Ja odczytywałbym to może inaczej, gdyby Rzecznik Praw Obywatelskich był tak samo mściwy na manifestacje innego typu niż ta. Były również lewackie demonstracje, które odbywały się w Polsce – trzeba wszystkie demonstracje mierzyć jednakową miarą. Po drugie – policja nie jest od tego, aby oceniać i cenzurować treści, z którymi występują uczestnicy danej demonstracji. Policja jest od pilnowania tego, by przestrzegane było prawo i porządek, a nie od cenzurowania – mówi Jarosław Zieliński.

We wrześniu polski rząd zaakceptował unijną decyzję o podziale uchodźców. Na razie dotyczy ona rozdziału 66 tysięcy imigrantów docierających do Włoch i Grecji, z których Polsce przypadnie ok. 7 tysięcy osób.

Demonstracje przeciwników przyjmowania ich do swoich państw odbywają się także m. in. w Niemczech i Włoszech.

 

RIRM

drukuj