Pikiety solidarności ze strajkującymi na Śląsku

Związkowcy pikietują przed urzędami wojewódzkimi wspierając w ten sposób strajk generalny, który odbył się dziś na Górnym Śląsku.

Manifestacje solidarności odbyły się już w Krakowie, Warszawie, Kielcach, Szczecinie, Poznaniu i Wrocławiu. W Bydgoszczy i Łodzi pikiety zaplanowano późnym popołudniem o godz. 14.00 i 15.30.

– Będziemy protestować pod urzędem wojewódzkim o 15:30 na ul. Piotrkowskiej 104. Dlaczego urząd? Dlatego, że jest to instytucja rządowa, a protest jest skierowany przeciwko antyspołecznej, antypracowniczej polityce rządu Donalda Tuska. Te propozycje zmian, które mają niby uzdrowić sytuację finansów polskich i gospodarki są pseudo zmianami. Wyrzeczenia mają dotykać tylko ludzi ubogich, którzy pracują cały miesiąc i nie są w stanie utrzymać za swoją pensję rodziny – powiedział Waldemar Krenc, przewodniczący Solidarności w tym regionie.
– Wszyscy mamy świadomość, że polityka, która jest prowadzona przez obecny rząd prowadzi nas na manowce. Zmiany są konieczne, nie tylko na tych płaszczyznach, które nakreśliliśmy w postulatach. To są problemy najważniejsze, którymi należy się zająć w pierwszym rzędzie– powiedział Kazimierz Kimso, przewodniczący Regionu Dolny Śląsk NSZZ „Solidarność”.

Protestujący związkowcy złoża na ręce wojewody dolnośląskiego petycje, zawierające ich postulaty. Związkowcy zapowiadają, że jeśli władze nie spełnią ich postulatów, we wrześniu odbędzie się strajk generalny w całej Polsce.

Dziś w Sejmie poseł Bolesław Piecha wyliczał z jakimi problemami borykają się mieszkańcy Śląska. Jak powiedział polityk – „strajk generalny na Śląsku to m.in. efekt złamania przez rząd konsensusu ws. Kodeksu Pracy”.  „Przepełniła się czara goryczy” – dodał poseł Bolesław Piecha i wskazał, że PO próbuje upolityczniać postulaty związkowców.

Rano na Górnym Śląsku odbył się strajk generalny. Przeciwko polityce społeczno gospodarczej w regionie śląsko-dąbrowskim protestowali górnicy, kolejarze, energetycy oraz pracownicy służby zdrowia i oświaty. Strajk trwał dwie godziny. Związkowcy sprzeciwiają się proponowanym przez rząd zmianom w zakresie wydłużenia okresu rozliczeniowego czasu pracy. Chcą też m.in. wsparcia dla przemysłu energochłonnego. Wcześniejsze rozmowy ze  stroną rządową nie przyniosły porozumienia.

RIRM

drukuj