Jaruzelski czy Kukliński

Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie wystosowało apel do prezydenta Bronisława Komorowskiego w sprawie pośmiertnego uhonorowania śp. płk. Ryszarda Kuklińskiego Orderem Orła Białego i awansem generalskim.

POKiN wystosowało swój apel po tym, jak okazało się, że ze względu na stan zdrowia za swoje zbrodnie nie będą sądzeni Wojciech Jaruzelski i Czesław Kiszczak. Komorowski miałby więc okazję przynajmniej symbolicznie odnieść się do tej sytuacji. – Odpowiedzialny za zbrodnie przeciw Narodowi Polskiemu Wojciech Jaruzelski nie może stanąć przed obliczem wymiaru sprawiedliwości III RP (wcześniej uznano tak w stosunku do Czesława Kiszczaka), chociaż w podobnym stanie zdrowia sądzono już na świecie wielu krwawych dyktatorów i państwowych zbrodniarzy. W tej sytuacji prezydent Komorowski ma idealną okazję, aby w wyrazisty sposób zademonstrować, do której z tych ważnych postaci naszej najnowszej historii jest mu bliżej: do Kuklińskiego czy do Jaruzelskiego – podkreślił Jerzy Bukowski, rzecznik POKiN. Jak przypomniał, Porozumienie od dawna domaga się też degradacji Jaruzelskiego do stopnia szeregowego oraz pozbawienia go wszystkich odznaczeń, w tym Orderu Wojennego Virtuti Militari.
Nie wiadomo, czy Komorowski pozytywnie odpowie na apel, ale wiadomo, że szanse na osąd gen. Wojciecha Jaruzelskiego oskarżonego w procesach w sprawie Grudnia ’70 i stanu wojennego zmalały do minimum.
Oceny stanu zdrowia Wojciecha Jaruzelskiego dokonali biegli lekarze w swojej opinii przekazanej Sądowi Okręgowemu w Warszawie. Uznano, iż schorzenia generała, będącego po zabiegach onkologicznych, w połączeniu z jego wiekiem (88 lat) nie rokują poprawy, co wpływa na niemożność stawania przed sądem. Taka opinia powoduje, że postępowania sądowe wobec Jaruzelskiego pozostaną zawieszone. Taki stan trwa już od roku. Wówczas biegli uznali, że Jaruzelski nie może uczestniczyć w procesach przez kolejne 12 miesięcy. Za pół roku sąd znów zajmie się sprawą Jaruzelskiego i zadecyduje, czy zlecić ponowne badania oskarżonego. Jaruzelski został oskarżony przez IPN o kierowanie zbrojnym związkiem przestępczym, który bezprawnie przygotowywał i wprowadził w Polsce 13 grudnia 1981 r. stan wojenny. Generał usłyszał też zarzuty kierowania masakrą robotników na Wybrzeżu w grudniu 1970 roku. Podobnie jak Jaruzelski, sądowej odpowiedzialności uniknie gen. Czesław Kiszczak. 87-letni były szef MSW także został uznany za bezterminowo niezdolnego do udziału w procesie za przyczynienie się do śmierci górników z kopalni „Wujek” w grudniu 1981 roku. Jego proces – toczący się po raz piąty – także ma zostać zawieszony.
Niezdolność generałów do uczestniczenia w procesach sądowych nie dziwi prof. Mieczysława Ryby, kierownika Katedry Historii Systemów Politycznych XIX i XX wieku KUL, wykładowcy w WSKSiM w Toruniu. Jednak w jego ocenie, obecny stan udowadnia, że doszło do pewnych zaniedbań ze strony państwa polskiego, które okazało się bezradne w procesie dokonywania prawnej oceny działań generałów. – Jest to jakaś kompromitacja państwa, wymiaru sprawiedliwości. Przez tyle lat nie udało się osądzić gen. Jaruzelskiego za główne zbrodnie stanu wojennego. Podobnie zresztą stało się w przypadku pozostałych ważnych osób z tej ekipy – zauważył.
Przy okazji sprawy Jaruzelskiego warto wspomnieć losy Augusto Pinocheta, chilijskiego generała, który w 1973 r. doszedł do władzy, realizując uchwałę Izby Deputowanych o odsunięciu od władzy komunizującego prezydenta Salvadora Alliende, a w 1990 r. pokojowo przekazał władzę zwycięzcy wolnych wyborów z 1989 roku. Pinochet zostawił sobie jednak stanowisko głównodowodzącego armią oraz dożywotnie miejsce w senacie. Został aresztowany w 1998 r. na skutek hiszpańskiego listu gończego w czasie leczniczej podróży do Wielkiej Brytanii. Do procesu nie doszło z uwagi na stan zdrowia generała i wobec deklaracji Sądu Najwyższego Chile, który gwarantował przeprowadzenie uczciwego procesu w tym kraju. Pinochet utracił większość wpływów politycznych. Sąd w 2002 r. odebrał mu mandat senatora z uwagi na niezdolność do jego wykonywania, ale też odstąpił od procesu. Dopiero dwa lata później decyzję zrewidowano i procesy ruszyły. Jednak do śmierci Pinocheta w 2006 r. żaden wyrok nie zapadł.
Sędziwego i schorowanego Pinocheta przywożono na rozprawy na wózku inwalidzkim. Były przywódca Chile nie miał żadnej taryfy ulgowej ani ze względu na wiek, ani na stan zdrowia. Pewnie dlatego, że w przeciwieństwie do Jaruzelskiego nie instalował komunizmu w swoim kraju, ale próbował go bronić przed inwazją czerwonej ideologii.

drukuj