freepik.com

Pakistan – pomagamy tam, gdzie możemy

Jednym z głównych wniosków zawartych w ostatnim raporcie papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie „Prześladowani i Zapomniani?”, obejmującym lata 2017 – 2019, było stwierdzenie, że represje względem chrześcijan najbardziej wzmogły się w Azji Południowej i Wschodniej. Jest to obecnie najbardziej gorący punkt w regionie, jeśli chodzi o prześladowania.

Niestety z biegiem czasu obserwujemy, że sytuacja ta wciąż się utrzymuje. Z Pakistanu nieustannie docierają do nas złe wiadomości. Nadal obowiązuje tam tzw. „ustawa o bluźnierstwie”, która jest zdecydowanie nadużywana. Chrześcijanie i inne mniejszości doświadczają nietolerancji, w tym przemocy i dyskryminacji ze strony organów państwowych. Są często traktowani jak obywatele drugiej kategorii. Dyskryminacja przejawia się np. tym, że wyznawcy Chrystusa otrzymują najgorsze, najbrudniejsze prace: sprzątanie ulic czy kanalizacji – czasem jest to praca wręcz niewolnicza i za niewielką pensję. Kobiety, a coraz częściej nastolatki, są uprowadzane i przymuszane do małżeństwa. Atakowane są też kościoły. Ponadto obserwuje się wzrost władzy radykalnych islamistów, powodujący jednocześnie wzrost strachu wśród chrześcijan.

***

Shafique Masih żyje w ukryciu od prawie dwóch dekad, pomimo tego, że sąd uniewinnił go w sprawie o bluźnierstwo w 2001 roku. Masih był jednym z dwóch chrześcijan oskarżonych o obrazę islamu podczas protestów w Faisalabadzie, w prowincji Pendżab, w maju 1998 r., wywołanych wyrokiem śmierci wydanym na chrześcijanina na mocy ustawy o bluźnierstwie. Obecnie pracuje jako spawacz w wynajętym sklepie i mieszka z rodziną w schronisku zbudowanym przez Narodową Komisję Sprawiedliwości i Pokoju (NCJP) Konferencji Episkopatu Pakistanu. Jest ojcem trzech synów i czterech córek. O swoich ciężkich doświadczeniach opowiadał Stowarzyszeniu Pomoc Kościołowi w Potrzebie.

„Prowadziłem warsztat spawalniczy w wiosce niedaleko Faisalabadu. Dzieliłem elektryczny licznik z dwoma innymi osobami, w tym z Majeedem, muzułmaninem, który prowadził sklep z czapati (lokalnym płaskim chlebem). Nie płacił rachunku przez trzy miesiące, argumentując, że zużywam więcej prądu. Kilka razy doszło między nami do ostrej wymiany zdań na temat rachunku. W tamtym czasie miałem dostać prowizję w wysokości 300 tys. rupii (1810 dolarów), aby wykonać około 25 rolet na potrzeby targu. Majeed zazdrościł mi tego projektu i oskarżył mnie o udział w trwających protestach przeciwko ustawie o bluźnierstwie w Faisalabadzie i mówienie w sposób uwłaczający o Proroku Mahomecie” – opowiada Shafique Masih.

Shafique Masih wspomina, że gdy 31 maja 1998 r. pracował w sklepie, kilku mężczyzn zgromadziło się przed nim. Jego pracownicy ostrzegli go, że mężczyźni ci omawiają skierowane przeciwko niemu oskarżenia. Zasugerowali nawet, żeby zamknął sklep i poszedł do domu, by uniknąć kłopotów. O 16.30 z okolicznych meczetów ogłoszono ważny komunikat: pewna osoba znieważyła Świętego Proroka.

„Tłum uzbrojony w płonące pochodnie i kije zebrał się tego samego wieczoru pod moim domem i zagroził, że go spalą” – kontynuuje swą historię Pakistańczyk.

„Majeed zawołał mnie, a tłum zaciągnął mnie na główne skrzyżowanie, gdzie zaczęły zbierać się setki osób z okolicznych wiosek. Nie miałem gdzie uciekać. W obawie o moje życie, znajomi zamknęli mnie w szkole poza wioską. Wkrótce usłyszeliśmy strzały, gdy nacierający próbowali przełamać szkolną bramę. Właściciel fabryki zadzwonił na policję, która przybyła do szkoły w ciągu pół godziny. Aby zapobiec atakowi na posterunek policji, tej samej nocy zostałem przewieziony do Centralnego Więzienia w Faisalabadzie” – wskazuje.

Wspomnienia trzyletniego pobytu w więzieniu są dla Shafique’a niczym wspomnienia z piekła. Kilka razy inni więźniowie chcieli go zamordować w celi. Czasami zamek był celowo zostawiany otwarty, żeby każdy mógł wejść i zaatakować. Oskarżono go w dwóch sprawach, odpowiednio z wyrokami pięciu i siedmiu lat. Dziś Pakistańczyk dziękuje Bogu za swoją wolność.

„Dziękuję NCJP (Narodowej Komisji Sprawiedliwości i Pokoju) za zapewnienie mi adwokata, mieszkania i sprzętu do spawania. Po uwolnieniu w 2001 r. znalazłem schronienie u księdza. Opiekował się mną jak synem i dbał o wszystkie potrzeby mojej rodziny, szczególnie w święta takie jak Boże Narodzenie czy Wielkanoc. W 2003 r. zostaliśmy przeniesieni do tego schroniska – dwupokojowego mieszkania na osiedlu” – mówi.

Czworo dzieci Shafique’a urodziło się tutaj. Najmłodsze, 12-letnie bliźniaki, pomagają tacie w spawalni, bo on ma kataraktę lewego oka. Z powodu pandemii nie ma obecnie zbyt dużo pracy. A dom się rozpada; ściana na podwórku zawaliła się w zeszłym roku podczas monsunowych deszczy. Teren jest zalany wodą ściekową, dlatego Shafique wziął pożyczkę na odbudowę toalety. Życie biegnie niby zwyczajnie. Najstarsza 20-letnia córka Shafique’a wyszła za mąż w zeszłym roku. Rodzina regularnie chodzi do lokalnego kościoła katolickiego, gdzie Shafique gra na harmonii dla chóru. Odwiedza też swoich przyjaciół w warsztacie naprawy instrumentów muzycznych. Czasami odwiedza też swych braci we wsi Bagywal, ale tylko w nocy.

Od 2011 roku PKWP regularnie finansuje prace Narodowej Komisji Sprawiedliwości i Pokoju (NCJP) Konferencji Episkopatu Pakistanu. Organizacja ta wspiera i udziela pomocy prawnej ofiarom prawa o bluźnierstwie.

„Prawo to jest nadużywane, by uderzać w niewinnych. Jeśli milczysz, zaczynają podejrzewać. Jeśli spróbujesz odpowiedzieć na ich zarzuty, przekręcą twoje zeznania. To musi się skończyć. Teraz boję się tylko o przyszłość moich dzieci; wszystkie porzuciły szkołę” – podsumowuje Shafique Masih.

***

13 października br. otrzymaliśmy informację, że w Karaczi porwana została trzynastoletnia katoliczka, Arzoo Raja. Zmuszono ją do wyrzeczenia się swojej wiary i poślubienia własnego porywacza – pochodzącego z tego samego miasta, 40-letniego muzułmanina Aliego Azhara. Półtora tygodnia później pod siedzibą Karaczi Press Club zebrała się znaczna grupa chrześcijan, a także muzułmanów i hinduistów – aktywistów społecznych pod przewodnictwem dwójki parlamentarzystów, aby protestować i wytoczyć proces w sprawie plagi porwań, przymusowych nawróceń i ślubów, która dotknęła nieletnich z mniejszości religijnych, przede wszystkim chrześcijan. Tego typu przestępstwa powinny być karalne na podstawie Ustawy o ograniczeniu małżeństw nieletnich (Child Marriage Restraint Act) z 2014 r., jednakże policja i członkowie organów sądowych często uniemożliwiają zastosowanie tego prawa. Interweniował nawet pakistański minister praw człowieka, Shireen Mazari. Z kolei pakistański dziennik „Dawn” przytoczył słowa gubernatora prowincji Sindh, Imrana Ismaila, wypowiedziane na spotkaniu z członkami mniejszości religijnych: „W sprawach dotyczących małżeństw nieletnich nie może być mowy o kompromisie”.

26 października adwokat porwanej nastolatki, Tabassum Yousaf, złożyła pozew do Sądu Najwyższego w Karaczi.

„Pomoc Kościołowi w Potrzebie w przeszłości pokrywała już koszty prawne obrony nieletnich chrześcijan, ofiar podobnych przestępstw (na przykład Humy Younus). Tym razem sfinansuje także pomoc prawną dla Arzoo Raji i wesprze jej rodzinę, która na dzień dzisiejszy nie ma żadnych dochodów” – informuje Alessandro Monteduro, dyrektor włoskiej PKWP, dodając stanowczo, że już najwyższy czas, aby instytucje służące obronie ofiar, czyli policja i wymiar sprawiedliwości, uwolniły się od presji wywieranej przez ekstremistów.

Na początku listopada br. PKWP otrzymało informację, że Arzoo Raja jest bezpieczna. Źródła powiązane z mediami w Pakistanie podały, że po rozprawie, jaka odbyła się 2 listopada, Sąd Najwyższy w Sindh nakazał policji uwolnić dziewczynkę z domu jej domniemanego porywacza i zabrać ją do schroniska dla kobiet. Sąd nakazał również przeprowadzenie dochodzenia w celu ustalenia wieku młodej chrześcijanki.

„Mamy nadzieję, że w następnych rozprawach sądowych sprawiedliwość zwycięży. Jesteśmy bardzo zadowoleni z tego szczęśliwego i szybkiego rozwoju sprawy w przypadku Arzoo Raji” – mówi Regina Lynch, dyrektor działu projektów PKWP

„Ostatnia decyzja jest sukcesem dla pakistańskiej praworządności oraz dla wielu osób ze wszystkich grup religijnych, które pracują nad powstrzymaniem przymusowych małżeństw. Mamy nadzieję i wierzymy, że prawo i sprawiedliwość ponownie zwyciężą w nadchodzących przesłuchaniach. Teraz ważne jest, aby skrzywdzona dziewczynka, która doświadczyła mocnej traumy, otrzymała dobrą opiekę. PKWP pomaga tam, gdzie może” – wskazuje Regina Lynch.

Sprawa nie jest jeszcze zakończona. Według organizacji broniących praw człowieka, co roku w Pakistanie uprowadza się i zmusza do małżeństwa około 1000 chrześcijańskich i hinduistycznych kobiet i dziewcząt.

***

Mimo tak trudnej rzeczywistości kościoły w Pakistanie są pełne, a wspólnoty chrześcijańskie rozwijają się dynamicznie. Wiara wyznawców Chrystusa pozostaje niezachwiana. Coraz większą rolę odgrywają świeccy, którzy działają jako katechiści. PKWP wspiera ich kształcenie i promuje różne programy duszpasterskie, mające na celu wzmocnienie wiary, np. w duszpasterstwie młodzieży. Ponadto, wspieramy lokalny Kościół projektami budowlanymi i zakupem pojazdów, a także pomagamy księżom poprzez stypendia mszalne. Mimo, że chrześcijanie w Pakistanie stanowią zaledwie 2 proc. populacji, nie są zostawieni sami sobie.

Kinga Waliszewska, Pomoc Kościołowi w Potrzebie

drukuj