fot. pixabay.com

Opozycja gra śmiercią Pawła Adamowicza

Mija druga rocznica tragicznej śmierci prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Sprawę wyjaśnia prokuratura, jednak po stronie opozycji słychać głosy, że partia rządząca chce coś ukryć, a śledczy nie działają tak jak powinni.

13 stycznia 2019 r. Paweł Adamowicz, ówczesny prezydent Gdańska, został ciężko raniony przez Stefana W. podczas miejskiego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Napastnik po ataku krzyczał ze sceny.

– Siedziałem niewinny w więzieniu. Platforma Obywatelska mnie torturowała – mówił wówczas Stefan W.  

Sprawę zabójstwa wyjaśnia Prokuratura Okręgowa w Gdańsku. Śledczy powołali już trzeci zespół biegłych psychiatrów, którzy mają zbadać zabójcę. Według polityków Platformy Obywatelskiej, śledztwo powinno być już dawno zakończone.

– Dziwne rzeczy dzieją się wokół tej sprawy – przekonywał Tomasz Grodzki, marszałek Senatu.

Grupa senatorów opozycji skierowała list z pytaniami do Prokuratora Generalnego. Z kolei we wtorek ze specjalnym apelem o szybkie zakończenie śledztwa wyszli pomorscy politycy, samorządowcy i artyści.

– Chcielibyśmy, żeby sprawa jak najszybciej trafiła do niezależnego sądu – oznajmił Jacek Karnowski, prezydent Sopotu.

Politycy opozycji sugerują, że partia rządząca chce coś ukryć. Utrzymują też, że odpowiedzialność za śmierć Pawła Adamowicza spoczywa również na dziennikarzach, który informowali o nieprawidłowościach w ratuszu oraz pytali, skąd pochodzi ogromny majątek prezydenta Gdańska.

„Minęły dwa lata od tragicznego zamachu na Pawła Adamowicza, a proces jego zabójcy nawet się nie rozpoczął. Bezkarni pozostają też organizatorzy nagonki, ich polityczni patroni, a nienawiść wciąż wylewa się z mediów publicznych. Nie zapomnimy ani ofiary, ani sprawców” – napisał na Twitterze były premier Donald Tusk.

Wdowa po prezydencie Gdańska, Magdalena Adamowicz, która obecnie jest posłem do Parlamentu Europejskiego, szuka winnych na scenie politycznej.

– Jeżeli uznamy, iż słowo może zabić, to jest szansa, że siejących nienawiść i podżegających do agresji spotka zasłużona kara; że politycy niszczący demokrację kłamstwem i hejtem odejdą w niesławie. Jak Donald Trump w Ameryce – mówiła Magdalena Adamowicz.

Paweł Adamowicz był w ostatnich latach obciążeniem dla PO. Partia w wyborach samorządowych w 2018 roku odcięła się od niego.

– W takiej sytuacji będziemy szukać kandydata, który będzie łączył i da gwarancję zwycięstwa – przekonywał w 2018 roku Grzegorz Schetyna, przewodniczący PO.

Były prezydent Lech Wałęsa apelował wtedy do Pawła Adamowicza.

– Dwie kadencje i do domu – stwierdził Lech Wałęsa.

Polityczni koledzy próbowali zmusić Pawła Adamowicza do odejścia. Był atakowany przez nich w mediach.

Proszę Cię, zrozum, że jesteś w tej chwili mechanizmem niszczącym –  przekonywał Pawła Adamowicza Jarosław Wałęsa z PO.

Platforma Obywatelska zdawała sobie sprawę od dawna, że zarzuty stawiane Pawłowi Adamowiczowi są poważne.

– Jednym gościem jest Adamowicz, który ma absolutnie mega twarde rzeczy, jakie mogłyby go wyprowadzić w kajdankach – mówił Sławomir Neumann do lokalnych działaczy pod koniec 2017 roku.

Dziwi zatem obecne zachowanie opozycji.

– Nie ma powodu, żeby go gloryfikować i czynić z niego męczennika, czynić z niego postać świetlaną i bez skazy, bo taką postacią nie był. To, że padł ofiarą szaleńca, to jest straszna rzecz. Prokuratura prowadzi dochodzenie – powiedziała senator Maria Koc.

Zachowanie opozycji jest nieuczciwe – ocenił Kazimierz Koralewski, gdański radny.

– Dzisiaj snucie insynuacji, jakoby był (Stefan W. – przyp. red.) sterowany politycznie, a nie był człowiekiem o morderczych instynktach, jest próbą politycznego ugrania na tej śmierci. Po to, żeby Paweł Adamowicz był pewną ikoną – argumentował samorządowiec. 

Do tej pory prokuratura postawiła zarzuty siedmiu osobom, które były odpowiedzialne za organizację tragicznego koncertu WOŚP w Gdańsku. Wśród nich są urzędnicy i policjanci, którzy wydali zgody na imprezę, a także pracownicy firmy ochroniarskiej, która zabezpieczała wydarzenie.

TV Trwam News

drukuj