Ofiary „Glinnika” zostaną upamiętnione

Glinnik będzie cmentarzem wojennym. To jedno z największych miejsc straceń w Krakowie z okresu II wojny światowej. Otwarcie zaplanowano na 2018 rok.

Podczas II wojny światowej na tzw. Glinniku w krakowskich Przegorzałach Niemcy dokonywali masowych egzekucji Polaków osadzonych w więzieniu przy ul. Montelupich oraz więzieniu św. Michała przy ul. Senackiej.

Dopiero 70 lat po wojnie miejsce straceń naszych rodaków zostanie upamiętnione. Pamięć o nich jest bardzo ważna – podkreślał prof. Andrzej Nowak, historyk z UJ.

-Powinniśmy przede wszystkim pamiętać o tym, że tu rozstrzelano polskich patriotów. Ludzi, którzy oddali swoje życie za to, aby Polska była i to życie zabrał im niemiecki okupant. My jesteśmy im winni pamięć. Taką pamięć, jaką oddają na całym świcie każdemu ze swoich zabitych współbraci na przykład Żydzi. My ponad 70 lat po wojnie, przypominamy sobie o ogromnych miejscach pamięci, gdzie ponad 100 osób leży zamordowanych w środku wielkiego, polskiego miasta. Dopiero po tak ogromnym okresie czasu chcemy wygrodzić to miejsce jako cmentarz, żeby nie ryły tam dziki, żeby dzikie zwierzęta nie rozwłóczyły kości naszych współbraci. To świadczy o ogromnych zaległościach w pamięci, jaką mamy – powiedział prof. Andrzej Nowak

Ofiary, które zginęły z rąk niemieckich oprawców nie zostały w sposób godny upamiętnione. Przez wiele lat nie udało się tam utworzyć cmentarza wojennego, a miejsce pozostawało zaniedbane. Prof. Andrzej Nowak podkreśla, że za to ponosi odpowiedzialność również polski rząd.

-W okresie PRL zbudowano tam jakąś namiastkę pomnika. Jednakże był to taki PRL-owski sposób upamiętnienia. Groby nie zostały w ogóle wyodrębnione, została podana tylko informacja, że tu spoczywają szczątki ponad tysiąca osób zamordowanych w czasie II wojny światowej. Natomiast chrześcijański, ludzki sposób odniesienia do śmierci, do osób bliskich nam choćby przez to, że są naszymi współbraćmi polega na tym, by upamiętnić z imienia i nazwiska. Tak indywidualnie zaczęto upamiętniać dopiero po 1990 roku, a właściwie dopiero w ostatnich paru latach pojawiły się dwie, trzy tablice ufundowane przez rodziców. – dodaje profesor.

Wypowiedź prof. Andrzeja Nowaka

Pobierz Pobierz

RIRM

drukuj