fot. pixabay.com

OBWE: Wybory i referendum w Mołdawii zakłócone przez zagraniczną ingerencję i dezinformację

Obserwatorzy OBWE ogłosili w opublikowanym w poniedziałek raporcie, że niedzielne wybory prezydenckie w Mołdawii i referendum w sprawie akcesji tego kraju do UE były „dobrze zorganizowane”, ale zostały zakłócone przez zagraniczną ingerencję oraz dezinformację.

Obserwatorzy ocenili głosowanie w Mołdawii „w przeważającym stopniu dobrze”, zwrócili niemniej uwagę na kilka problemów proceduralnych oraz przypadki niewłaściwego wykorzystania zasobów administracyjnych podczas kampanii – przekazał Reuters.

Associated Press przypomniała, że już w nocy z niedzieli na poniedziałek mołdawska prezydent Maia Sandu oznajmiła, iż jej kraj doświadczył bezprecedensowego zamachu na wolność i demokrację, zarówno w dniu wyborów, jak i w ostatnich miesiącach.

W poniedziałek na konferencji prasowej Sandu powtórzyła te zarzuty.

„Niestety wymiar sprawiedliwości nie zdołał zrobić wystarczająco wiele, by zapobiec korupcji i kupowaniu głosów” – podkreśliła szefowa państwa.

Według mołdawskich władz grupa przestępcza zorganizowana przez zbiegłego oligarchę Ilana Sora zorganizowała sieć finansowania przekupstw wyborczych. Ludziom płacono za głosowanie przeciwko Sandu i eurointegracji kraju.

Rzecznik Komisji Europejskiej, Peter Stano, oznajmił w poniedziałek, że KE poczeka z oficjalną reakcją na ostateczne wyniki oraz stanowisko obserwatorów OBWE. Zastrzegł jednak, że rezultaty wyborów w Mołdawii pokazują, jak wymagająca jest walka z ingerowaniem przez Rosję w proces wyborczy.

W poniedziałek mołdawska Centralna Komisja Wyborcza opublikowała dane na podstawie głosów z 99,32 proc. komisji; wynika z nich, że 50,35 proc. wyborców opowiedziało się w niedzielnym referendum za wpisaniem eurointegracji do konstytucji kraju.

To wynik niższy niż te, które były prognozowane w sondażach i mówiły o zdecydowanej przewadze zwolenników wejścia do UE. Z badań tych wynikało, że w kraju jest około 50-55 proc. osób gotowych zagłosować w referendum na „tak”, a wraz z diasporą wynik ten może przekroczyć 60 procent.

PAP

drukuj