fot. https://www.facebook.com/NaczelnaL

NIL: Jest zawiadomienie w sprawie lekarza-radnego KO; ratusz rozpoczął kontrolę w szpitalu

Naczelna Izba Lekarska złożyła w poniedziałek zawiadomienie do rzecznika odpowiedzialności zawodowej w sprawie lekarza w trakcie specjalizacji, który miał zarobić w ubiegłym roku 1,6 mln zł. Zarzut dotyczy opuszczenia dyżuru medycznego. W szpitalu zatrudniającym lekarza trwa kontrola ratusza.

Rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej, Jakub Kosikowski, powiedział, że z medialnych doniesień wynika, iż grafik lekarza pokrywał się z występami w TVP czy w Senacie.

„Gdyby to się potwierdziło, to jest przewinienie zawodowe, opuszczenie dyżuru medycznego i stanowi podstawę do wszczęcia postępowania. Zostało złożone zawiadomienie i będziemy wyjaśniać, czy faktycznie miało to miejsce” – powiedział rzecznik.

Lekarz, o którym mowa jest w trakcie specjalizacji z anestezjologii. Są dwa tryby realizowania specjalizacji: rezydencki i pozarezydencki. Lekarz rezydent jest zatrudniony przez szpital, w którym odbywa specjalizację i szpital wypłaca medykowi wynagrodzenie. Wysokość wynagrodzenia jest odgórnie ustalona i pokrywa je Ministerstwo Zdrowia.

„To od 10 do 12 tysięcy złotych brutto plus dyżury” – powiedział Sebastian Goncerz, przewodniczący Porozumienia Rezydentów.

Lekarze w trakcie specjalizacji w trybie pozarezydenckim są zatrudniani przez szpital na zasadach rynkowych. Goncerz zauważył, że zwykle zarabiają mniej niż rezydenci, bo szpital może im zapłacić także najniższą krajową.

„Sytuacja, z którą mamy do czynienia w przypadku tego konkretnego lekarza jest zupełnie niestandardowa” – podkreślił Goncerz.

Zaznaczył, że w Polsce są 33 tysiące lekarzy w trakcie specjalizacji i oni nie zarabiają takich kwot. Tu, jak wskazał, połączyły się dwa czynniki – bardzo korzystny kontrakt oraz bardzo duża liczba godzin pracy.

„Celem szkolenia specjalizacyjnego jest przede wszystkim nauka i realizacja programu specjalizacji. Pytanie, jak to wyglądało w tym przypadku i jak patrzy na to kierownik specjalizacji” – powiedział Goncerz.

Lekarz, o którym mowa, jest jednocześnie radnym dzielnicy Ursus. Na pytania do Szpitala Południowego o warunki zatrudnienia medyka lecznica poinformowała, że w poniedziałek zaczęła się w szpitalu kontrola Urzędu Miasta Warszawy i na pytania odpowie po jej zakończeniu.

Ministerstwo Zdrowia przygotowało projekt ustawy, w którym jest zapis pozwalający na powiązanie informacji o wynagrodzeniach lekarzy z numerem PESEL i prawem wykonywania zawodu.

Teraz AOTMiT otrzymuje ze szpitali i przychodni zanonimizowane informacje o wynagrodzeniach. Tym samym agencja nie może przypisać kontraktów do jednej osoby i ustalić łącznej wysokości wynagrodzenia przypadającego na konkretnego medyka.

„Podkreślamy, że rzeczywiste dochody medyków są trudne do oszacowania ze względu na brak ewidencji czasu pracy i możliwość łączenia kilku kontraktów. Mogą pracować w kilku podmiotach, a MZ chce wiedzieć, jak kształtują się ich zarobki. Zależy nam przede wszystkim na transparentności. Mamy prawo, wydatkując środki publiczne, zapytać jakiej wysokości są zarobki personelu medycznego. Chcemy oszacować, jaka jest skala bardzo wysokich zarobków. Zależy nam na tym, by posługiwać się dokładnymi danymi, które posłużą nam też do tego, by rzetelnie wyceniać procedury medyczne i poszczególne świadczenia” – napisał wydział ds. mediów MZ w odpowiedzi na pytania PAP.

Resort poinformował, że projekt ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz niektórych innych ustaw został przyjęty przez Stały Komitet Rady Ministrów. Po rozpatrzeniu przez RCL (komisję prawniczą)zostanie skierowany na Radę Ministrów i do Sejmu.

PAP

drukuj