fot. pixabay.com

Niespójne stanowisko polskiego rządu ws. zawetowania budżetu UE

Porozumienie Jarosława Gowina przekonuje, że nie ma rozdźwięku między tym, co wicepremier reprezentował w Brukseli a stanowiskiem rządu. Co innego mają w tej sprawie do powiedzenia politycy z otoczenia Mateusza Morawieckiego. Protokół interpretacyjny odrzuca nie tylko Solidarna Polska, ale też europosłowie z Prawa i Sprawiedliwości.

Europoseł PO Andrzej Halicki przekonuje, że premier Mateusz Morawiecki oraz cały obóz władzy, stają przed wyborem, jaki kierunek obierze Polska.

– Czy wybierze drogę bezpiecznego i dynamicznego rozwoju, czyli Zachód, czy wybierze Wschód, bo de facto alternatywa oznacza wyjście ze Wspólnoty – twierdzi europarlamentarzysta.

Koalicja Obywatelska chce, aby Polska zgodziła się na mechanizm łączący wypłatę unijnych środków z praworządnością. Jarosław Gowin w rozmowie z „Super Expressem” stawia podobną alternatywę. Jeśli nie Unia, to popadnięcie znowu w strefę wpływów Kremla – o takim wyborze mówi wicepremier i lider Porozumienia.

„Skutki weta będą następujące: nie będzie budżetu, którego Polska jest największym beneficjentem. Nie będzie też Funduszu Odbudowy” – uważa minister.

Jarosław Gowin mówi o dodatkowym protokole, który miałby interpretować rozporządzenie łączące wypłatę unijnych środków z praworządnością. Pierwszy raz takie stanowisko lider Porozumienia przedstawił w trakcie wizyty w Brukseli.

– Myślę, że tej wizyty i tego głosu bardzo w Brukseli oczekiwano, że obok premiera Morawieckiego jest wicepremier, który go wspiera w tych negocjacjach. Tutaj nie ma rozdźwięku – oznajmia wiceminister obrony narodowej Marcin Ociepa.

Rozdźwięk jednak jest, o czym mówi także otoczenie premiera Mateusza Morawieckiego. Minister Michał Dworczyk podkreślał, że stanowisko rządu jest w tej sprawie inne.

– To jest suma dezinformacji, to, co prezentuje pan wicepremier Gowin, jednocześnie osłabiając polską pozycję negocjacyjną. W Brukseli bardzo się z tego cieszą – zwraca uwagę europoseł PiS-u Jacek Saryusz-Wolski.

Jarosław Gowin chce, żeby rozporządzenie zostało dodatkowo zaakceptowane przez Radę Europejską. W ocenie wiceministra Janusza Kowalskiego z Solidarnej Polski, takie deklaracje i tak nie będą wiążące prawnie.

Żadne interpretacje, żadne protokoły dodatkowe, żadne ustne zapewnienia, żadne konkluzje nie są prawem obowiązującym w UE – podkreśla polityk.

Wiceminister Janusz Kowalski mówi, że zbudowanie Funduszu Odbudowy bez Polski jest blefem instytucji unijnych.

– Bez zgody Polski, bez zgody Węgier, Unia Europejska nie może się zadłużyć – zaznacza sekretarz stanu.

Pojedyncze kraje mogą się zadłużyć. Może to jednak nie służyć ich interesom narodowym. Fundusz Odbudowy poza Unią to plan nierealny także dla europosła PiS-u Jacka Saryusza-Wolskiego. W jego ocenie Polska powinna przeczekać prezydencję niemiecką, a na szczycie w tym tygodniu powtórzyć twarde weto. Później należy czekać na przełom w trakcie prezydencji Portugalii, a później Słowenii.

– Funkcjonować w oparciu o prowizorium budżetowe tak długo, jak druga strona przestanie blokować. Bo to nie my blokujemy budżet i fundusz odbudowy – twierdzi eurodeputowany.

Szczyt w Brukseli odbędzie się w dniach od 10 do 11 grudnia.

TV Trwam News

drukuj