fot. pixabay.com

Niemcy: ekolodzy kontra policja. Brutalne starcia w lesie Dannenroed

Rzucanie niebezpiecznych przedmiotów, obelgi, zabetonowana ręka i coraz więcej przemocy fizycznej. W lesie Dannenroed w Hesji działacze ekologiczni są coraz bardziej brutalni wobec policji – informuje dziennik „Welt”.

1 października 2019 roku las Dannenroed w Hesji został zajęty przez około 100 działaczy ekologicznych. Mieszkają w domkach na drzewach i na platformach.

Policjanci, wspomagani przez strażaków i ratowników górskich od kilku tygodni są zajęci ściąganiem z drzew aktywistów, protestujących przeciwko wycince w lesie Dannenroed i rozbudowie autostrady A49.

Jak pisze „Welt” to coraz bardziej ryzykowne zajęcie. Czasami funkcjonariusze witani są ładunkami ekskrementów, które są wrzucane do worków, a czasami są to jajka lub „tylko” obelgi. Co jakiś czas zdarzają się kopnięcia lub uderzenia kijem, a nawet hakiem.

Trasa nowej drogi biegnie przez środek zdrowego, starego lasu mieszanego i obszaru ochrony wody. Aktywiści klimatyczni i niektórzy mieszkańcy od lat protestują przeciwko budowie – od dawna pokojowo i bez większych incydentów.

Teraz jednak coraz częściej dochodzi do brutalnych starć funkcjonariuszy i demonstrantów. Podpalono kłody drewna w lesie, pożar ugasiła policja będąca na miejscu armatką wodną.

Jeden z protestujących zabetonował sobie rękę.

Od ubiegłego tygodnia w areszcie przebywa kobieta, podejrzana o usiłowanie zabójstwa: kopała i uderzała pięściami policjantów interweniujących na umieszczonej na wysokości 15 metrów platformie. Funkcjonariusz, który został kilkakrotnie kopnięty w głowę, stracił równowagę i spadł.

Kilku młodych ludzi spadło z platform umieszczonych na drzewach, niektórzy są poważnie ranni. Kobieta została ranna, gdy z czterech metrów spadła na nią duża paleta.

Protestujący winią za to policję i twierdzą, że liny zabezpieczające zostały celowo przecięte. Policja odrzuca oskarżenia i w zamian prowadzi dochodzenie w sprawie incydentu, w którym funkcjonariusze ledwo uciekli spod spadającego dużego elementu drewnianego.

W ubiegłą sobotę, jak podała policja, w lesie Dannenroed zatrzymano 70 osób. Jednak sprzęt budowlany nadal był atakowany. W niedzielę wieczorem spłonęła koparka.

Aktywiści, organizacje ekologiczne, takie jak BUND, a także niektórzy mieszkańcy regionu, którzy są zaniepokojeni hałasem i ciągłymi zamknięciami dróg, wzywają do natychmiastowego wstrzymania oczyszczania zajętego przez aktywistów terenu. Zieloni żądają również, aby wycinka drzew w lesie została zakończona.

Opublikowane właśnie pisemne uzasadnienie wyroku Federalnego Sądu Administracyjnego z lata tego roku dało nową nadzieję przeciwnikom rozbudowy autostrady – choć sąd wyraźnie odrzucił wszelkie zastrzeżenia wobec projektu budowlanego.

Wyrok mówi jednak o faktycznych brakach w decyzji o zezwoleniu na budowę autostrady. Dlatego BUND pilnie zażądał „pauzy” podczas oczyszczania terenu.

„Eskalacja sporu napawa nas wielkim zaniepokojeniem. Apelujemy do rządu stanowego o zaprzestanie dalszej eskalacji w lesie i zwrócenie się do mieszkańców lasów i ruchu klimatycznego z niezależnym moderatorem i chęcią dialogu” – powiedział prezes Olaf Bandt.

Władze Hesji nadal zakładają, że decyzja, a tym samym pozwolenie na budowę, są ważne. Z uzasadnienia wyroku nie można wywnioskować nic przeciwnego.

Tymczasem Niemieckie Stowarzyszenie Urzędników (DBB) z wielkim niepokojem obserwuje nasilającą się przemoc wobec policji.

„Funkcjonariusze są pozbawiani godności przez rzucających w nich odchodami i stosujących wobec nich masową przemoc” – powiedział Heini Schmitt, przewodniczący DBB w Hesji.

Protesty mają związek z wycinką drzew w lasach Herrenwald i Dannenroed, dokonywaną z powodu budowy autostrady A49 w Hesji. Około 27 hektarów lasów ma zostać wyciętych do lutego 2021 roku.

PAP

drukuj