Niemcy chcą odbierać unijne fundusze krajom, które nie przyjmą odsyłanych od nich migrantów
Politycy niemieckiego bloku CDU/CSU chcą odbierać unijne środki państwom, które nie będą przyjmować nielegalnych migrantów w ramach rozporządzenia dublińskiego. Zapowiedzi należy traktować poważnie, bo chadecy już wkrótce utworzą nowy rząd w Niemczech.
Niemiecka prasa donosi, że politycy bloku CDU/CSU chcą odbierać unijne środki państwom członkowskim, które nie przyjmują nielegalnych migrantów w ramach procedury dublińskiej, czyli w przypadku, gdy migrant zawracany jest z Niemiec do innego kraju europejskiego, w którym przebywał wcześniej.
– Niemcy powinni na początku uderzyć się w pierś, wysłać swoich migrantów do krajów pochodzenia, a dopiero później próbować jakiekolwiek inne kraje, w tym Polskę, uczyć, jak robi się odpowiednią politykę migracyjną – powiedział Krzysztof Mulawa, poseł Konfederacji.
Okazuje się, że są państwa, które nie przyjmują imigrantów zawracanych z Niemiec. To np. Włochy, Grecja czy Bułgaria, do której Niemcy chciały przerzucić ponad osiem tysięcy nielegalnych migrantów, a ostatecznie odesłanych zostało niecałe trzysta osób. Europoseł Koalicji Obywatelskiej, Dariusz Joński, podkreślił, że Polska nie będzie przyjmować nielegalnych imigrantów i nie będzie ponosić za to kary finansowej.
– Każdy kraj musi podejmować decyzje indywidualnie – zaznaczył Dariusz Joński.
Ale w ramach procedury dublińskiej Polska już przyjmuje nielegalnych imigrantów z Niemiec, co przyznał kanclerz Niemiec, Olaf Scholz, dwa tygodnie temu w przedwyborczej debacie.
– Umożliwiłem to, dzwoniąc do wszystkich szefów państw i rządów sąsiadujących z Niemcami, mówiąc, że „robimy to i musicie to zaakceptować” – podkreślił Olaf Scholz, kanclerz Niemiec.
Prof. Mieczysław Ryba przypomniał, że to poprzednia liderka CDU i wieloletnia kanclerz Niemiec, Angela Merkel, odpowiada za politykę otwartych drzwi, a teraz jej następcy z partii chcą obarczyć problemem nielegalnej imigracji inne państwa Europy.
– Pomysł, żeby obkładać sankcjami poszczególne kraje środkowoeuropejskie, które nie są winne tej polityce migracyjnej, która doprowadziła do katastrofy, jest oczywiście niesprawiedliwy, będzie wywoływać bunty, ale taka jest polityka niemiecka – zauważył prof. Mieczysław Ryba.
Nieoficjalne propozycje, które płyną z Berlina, to element sondowania – wskazał dr Łukasz Stach, politolog.
– Tego typu groźby wysuwane przez członków potencjalnego rządu niemieckiego stanowią swego rodzaju balon próbny, aby zbadać reakcje zarówno poszczególnych krajów członkowskich, jak też instytucji unijnych – mówił dr Łukasz Stach.
Doniesienia z Berlina to element wewnętrznej rozgrywki politycznej w Niemczech na potrzeby zbudowania koalicji rządowej – przekonywał Marek Sawicki, poseł PSL.
– Na etapie tworzenia rządu każdy chce znaleźć jakąś przewagę w swojej ofercie i propozycjach, i to traktuję jako jeden z elementów negocjacyjnych, a nie jako rzeczywiste działania – zwrócił uwagę Marek Sawicki, poseł PSL.
Poseł PiS, były wiceminister spraw zagranicznych, Paweł Jabłoński, wskazał jednak, że to konkretny plan, na który zgodzi się premier Donald Tusk, o czym świadczą obecne działania rządu.
– Wygląda na to, że tych migrantów do Polski będzie coraz więcej. Zwróćcie Państwo uwagę, że trwają szkolenia dla samorządowców, jak przyjmować migrantów z Syrii, z innych krajów – nie z sąsiednich krajów Polski, tylko właśnie z Bliskiego Wschodu, z Afryki. Te szkolenia są po to, żeby to wdrożyć. Jakby nie mieli takich planów, to by nie robili takich szkoleń – podkreślił Paweł Jabłoński.
Jednocześnie od 1 marca Niemcy uruchomią ośrodek dla nielegalnych imigrantów w Eisenhüttenstadt przy granicy z Polską.
TV Trwam News



