fot. flickr.com

Nielegalne nagrania nie będą dowodami w sądzie

Od dziś wchodzą w życie przepisy, według których sąd nie będzie mógł stosować w procesie karnym dowodu zdobytego z naruszeniem prawa – czyli np. nagrań z podsłuchów. Jest to pomysł Platformy Obywatelskiej, która próbuje się zabezpieczyć w obawie przed porażką w jesiennych wyborach.

Wszystko to za sprawą zmian w kodeksie karnym, które przeforsowała rządząca koalicja PO-PSL. W myśl art. 168a Kodeksu postępowania karnego będącego elementem dużej noweli, dowody uzyskane w sposób nielegalny zostaną zdyskwalifikowane. Oznacza to, że sąd nie będzie mógł stosować w procesie karnym dowodów typu nagrania z podsłuchu.

– Istnieje możliwość, aby dowodów w wielu sprawach o charakterze politycznym, o charakterze karnym, rządzącym elitom politycznym udało się w sposób prawny nie dopuścić, jako materiału – zwrócił uwagę Grzegorz Wiński, socjolog.

Z ust komentujących aferę taśmową polityków partii rządzącej wielokrotnie słyszeliśmy, że nie ważne jest to, co jest na „taśmach prawdy”, a jedynie to, że nagrania były nielegalne.

– Z taśm wynika, że wysocy funkcjonariusze państwa polskiego mogli dopuścić się przestępstwa, a na pewno niektórzy z nich wiedzieli o poważnych przestępstwach, pomimo tego, że ciążył na nich obowiązek ścigania tych przestępstw. Jak na razie nie podjęli działań, do których byli zobowiązani, tylko rozmawiali o sprawach w kawiarni, restauracji. Funkcjonariusze państwa polskiego wiedzieli o nieprawidłowościach mogących stanowić przestępstwo, a nie podejmowali stosownych działań – podkreślił poseł Stanisław Piotrowicz.

W myśl znowelizowanego Kodeksu rzeczywiście nie będzie ważne, co się mówi. Ważne będzie, że ktoś podsłuchiwał nielegalnie.

To wszystko łączy się w jedną, logiczną całość. Chodzi o to, żeby za nieprawidłowości, jakich dopuścił się obóz rządzący na przestrzeni ośmiu lat, nie poniósł żadnych konsekwencji – dodał poseł Stanisław Piotrowicz.

Zmiany te stwarzają poważną lukę prawną – także w przypadku innych postępowań.

Przy dzisiejszym stanie techniki może być taka możliwość, że ojciec – za pomocą telefonu komórkowego – nagrywa rozmowę swojego dziecka np. z pedofilem. Wówczas ta rozmowa nie będzie dla sądu żadnym dowodem w sprawie? Jest to doprowadzenie do pewnego rodzaju absurdu. Rzeczą nadrzędną nie staje się prawda, a manipulowanie źródłami pozyskiwania informacji – podkreślił socjolog Grzegorz Wiński.

TV Trwam News/RIRM

drukuj