fot. PAP/EPA

Nie ustają walki między Armenią a Azerbejdżanem o Górski Karabach

Dzisiejszej nocy znów trwały walki między Armenią a Azerbejdżanem o Górski Karabach. W wyniku sprzecznych informacji nieznana jest dokładna liczba zabitych żołnierzy i cywilów.

Azerbejdżan i Armenia wzajemnie oskarżają się o eskalację sytuacji. Według Armeńczyków, siły Azerbejdżanu zaatakowały osady cywilne w regionie Górskiego Karabachu. Z kolei ministerstwo obrony w Baku podało, że siły zbrojne Armenii przeprowadziły duże prowokacje i ostrzelały pozycje azerbejdżańskiej armii i przygraniczne miejscowości.

– Armia azerbejdżańska prowadzi obecnie ostrzał, uderzając w pozycje militarne wroga i w wyniku tych ataków większość sprzętu wojskowego wroga została zniszczona – mówił prezydent Azerbejdżanu.

Cały świat z niepokojem przygląda się działaniom prowadzonym na Kaukazie. Głowy państw i szefowie organizacji międzynarodowych apelują do stron konfliktu o zaprzestanie wymiany ognia.

– Ta sytuacja jest powodem do poważnego zaniepokojenia Moskwy i wielu innych krajów. Od pierwszych godzin po zaostrzeniu sytuacji minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow utrzymuje kontakt z obiema stronami – powiedział Dmitrij Pieskow, rzecznik prasowy Kremla.

Armenia zwróciła się pilnie do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, domagając się zastosowania środków tymczasowych wobec Azerbejdżanu, który jest wspierany przez władze Turcji.

– Zwracam uwagę krajów współprzewodniczących Grupy Mińskiej OBWE oraz całej społeczności międzynarodowej na powagę sytuacji. Wybuch wielkiej wojny na Kaukazie Południowym, na skraju której teraz stoimy, może mieć najbardziej nieprzewidywalne konsekwencje, może wyjść poza granice regionu i przybrać większe rozmiary oraz zagrozić bezpieczeństwu i stabilności międzynarodowej – stwierdził Nikol Paszynian, premier Armenii.

Do tego nie chcą dopuścić Stany Zjednoczone. Prezydent Donald Trump zapowiedział, że podejmie próby zakończenia konfliktu.

– Przyglądamy się temu konfliktowi bardzo pilnie. Mamy wiele dobrych kontaktów w tym rejonie. Zobaczymy, czy możemy go zahamować – podsumował prezydent USA Donald Trump.

W tej chwili w obu państwach obowiązuje stan wojenny.

TV Trwam News

drukuj