Nie milkną echa po słowach ministra energii dotyczące m.in. rewizji umowy społecznej
Jeśli rządzący chcą wojny, to będą ją mieli – tak wiceprzewodniczący górniczej „Solidarności”, Stanisław Kłysz, komentuje zapowiedzi ministra energii dotyczące m.in. rewizji umowy społecznej.
„Nie będziemy mamić górników hasłami, szczególnie związkowców, że będziemy dopłacać x miliardów do nierentownych inwestycji” – stwierdził ostatnio minister Miłosz Motyka.
Zapowiedział też zmiany w tzw. umowie społecznej, zawartej w 2021 roku z górnikami.
Wypowiedzi ministra energii spotkały się z ostrym sprzeciwem związkowców. Wiceprzewodniczący Krajowej Sekcji Górnictwa Węgla Kamiennego NSZZ „Solidarności”, Stanisław Kłysz, podkreśla, że próby podważania umowy społecznej przez obecnie rządzących są niedopuszczalne.
– Jak się zachowa „Solidarność”? Przede wszystkim będziemy chcieli rozmawiać i będziemy chcieli, żeby się wycofano z tego typu propozycji czy też deklaracji, jakie złożył minister, bo to jest nie do przyjęcia. Jeśli chcą mieć wojnę, będą mieli wojnę. Myśmy się i tak już umówili na to, że górnictwo stopniowo będzie likwidowane, bo czas funkcjonowania do 2049 roku, to jest nic innego jak stopniowa likwidacja górnictwa. Dlatego nie pozwolimy sobie na tego typu działania – zaznaczył.
Jednym z kluczowych elementów umowy społecznej jest harmonogram zamykania kopalń, który określa tempo wygaszania wydobycia węgla w Polsce. Uwzględniono w niej również kwestie związane z zabezpieczeniem miejsc pracy dla górników oraz zapewnieniem odpowiednich inwestycji w regiony dotknięte transformacją.
RIRM




