Nie ma zgody internautów na dyskredytowanie bohaterów narodowych

Twórcy jednego z profilów internetowych domagają się nawet odebrania tytułu naukowego prof. Andrzejowi Romanowskiemu, który jest autorem tekstu „Tajemnica Witolda Pileckiego”, zamieszczonego w lewicowym tygodniku „Polityka”.

 Prof. Andrzej Romanowski w artykule insynuuje, że rtm. Witold Pilecki współpracował z UB. To pomówienie – powiedział historyk prof. Wiesław Wysocki z UKSW, autor wielu publikacji poświęconych rtm. Witoldowi Pileckiemu

– Rotmistrz jest dziś sztandarem żołnierzy niezłomnych, w publikacji tygodnika chodzi o zbrukanie tego ideału – dodaje prof.
– Zbrukać, unurzać, pokazać, że między katem, a ofiarą już nic nie ma. Wtedy będzie bardzo wygodnie powiedzieć: „ci wyklęci, ten rotmistrz Pilecki, no przecież cóż on – zdradza”. Taka jest wymowa tego artykułu. Zdrady natomiast trzeba szukać w sobie, a nie u Rotmistrza Witolda Pileckiego – powiedział prof. Wiesław Wysocki.

Również historyk, prof. Mieczysław Ryba z KUL-u, wykładowca WSKSiM odczytuje publikację dot. rotmistrza jako kolejną próbę dyskredytowania bohaterów narodowych.

– Witold Pilecki – wśród profesjonalnych historyków – jest zaliczany do postaci najbardziej czytelnych i godnych naśladowania. IPN poświęca mu wystawy, strony internetowe, albumy. Postać, która jest zaliczana do 6 najważniejszych bohaterów II wojny światowej. Jest to więc uderzenie bez profesjonalnych badań, czy dyskusji naukowych. Wpisuje się w ten sam kontekst, kiedy zaczęto twierdzić, że Zośka i Alek mieszczą się w kulturze gejowskiej, żeby zdyskredytować Szare Szeregi. Wydaje mi się, że tak należy to czytać – powiedział prof. Mieczysław Ryba.

Choć w ostatnim czasie organizowane były wielkie marsze Pileckiego, wielkie uroczystości związane z jego postacią, to dla ludzi, którzy przejmują się ideologią postmodernistyczną uderzanie w pewne wzorce narodowe jest typowe – akcentuje prof. Mieczysław Ryba.

RIRM 

drukuj