fot. PAP

Nie chcą likwidacji kopalni w Brzeszczach

Kilka tysięcy osób manifestowało w Brzeszczach w obronie tamtejszej kopalni. Związkowcy, górnicy i mieszkańcy wyszli na ulice miasta, bo obawiają się likwidacji ich zakładu pracy.

Uczestnicy manifestacji zebrali się pod halą sportową w Brzeszczach. Stamtąd wyruszyli ulicami Kościuszki i Kościelną przed urząd gminy. Finałowym punktem protestu była pikieta przed magistratem, podczas której protestujący wręczyli władzom miasta petycję z żądaniem dymisji burmistrz Brzeszcz Teresy Jankowskiej i Rady Miasta.

Ma to związek z planowaną budową drogi ekspresowej S1 na polach wydobywczych KWK Brzeszcze. Kazimierz Grajcarek, przewodniczący Sekretariatu Górnictwa i energetyki NSZZ Solidarność mówi, że protestujący bronią dzisiaj przede wszystkim swoich miejsc pracy.

– GDDKiA przygotował projekt drogi S1, który przecina złoża Kopalni Brzeszcze w taki sposób, że jeśli zostanie zrealizowany to kopalnia będzie funkcjonował jeszcze najwyżej 2 może 3 lata i na tym koniec. Tysiące ludzi straci pracę, a gmina straci dochody – powiedział Kazimierz Grajcarek.

Na planowany przebieg drogi S1 zgodziły się władze Brzeszcz bez konsultacji społecznych – mówią związkowcy i żądają dymisji burmistrz Teresy Jankowskiej oraz Rady Miasta – mówi Stanisław Kłysz, szef Solidarności w kopalni Brzeszcze.

– Władze Gminy Brzeszcze i pani burmistrz wyrażają się jasno w swoich stanowiskach, że droga musi być bo to jest rozwój gminy i ubezpieczenie terenów inwestycyjnych. Jakie to ubezpieczenie terenów inwestycyjnych skoro utraci się ok. 3 tys. miejsc pracy w gminie, cała infrastruktura będzie zniszczona. To jest skala ok. 12 tys. miejsc pracy. Jedno miejsce w górnictwie liczy się  jak 3-4 miejsca poza górnictwem. Ile miejsc pracy może powstać przy tej drodze – 10, 20 30? To jest rozwój gminy? Chyba komuś zależy na jej wyludnieniu – powiedział Stanisław Kłysz.

RIRM 

drukuj