Nie będzie wspólnej listy opozycji?
Jedna lista opozycji w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych oddala się. Donald Tusk apeluje o porozumienie liderów do końca grudnia, ale Szymona Hołownia i Władysław Kosiniak-Kamysz wolą iść swoją, oddzielną drogą.
W miniony weekend w Płocku odbyło się spotkanie prezesa PSL-u Władysława Kosiniaka-Kamysza z wyborcami. W jego trakcie miała miejsce inauguracja projektu „Uczciwa Polska”, czyli propozycji Ludowców na wybory. Politycy przedstawiali swoje pomysły na rozwiązanie najbardziej palących problemów. Program mieszkaniowy, bezpieczeństwo energetyczne czy zakupy zbrojeniowe.
– Są te, z którymi się od razu zgodzimy, z którymi będziemy polemizować, z którymi pozostaniemy przy własnym zdaniu. Bogu dzięki, bo gdybyśmy byli wszyscy ubrani tak samo, uczesani tak samo, z takimi samymi poglądami byłoby po prostu okropnie nudno – mówił Władysław Kosiniak-Kamysz, prezes PSL.
PSL i Polska 2050 zacieśniają współpracę, ale jednocześnie podkreślają, że to nie oznacza jeszcze wspólnego startu w wyborach. Startu całej opozycji z jednej listy domaga się szef Platformy Donald Tusk.
– Czas biegnie, zegar tyka. Za chwilę trzeba się przygotować już konkretnie do tych wyborów, więc mam nadzieję, że do końca roku jakąś decyzję liderów partii opozycyjnych usłyszymy – podkreślał Donald Tusk, przewodniczący PO.
– Donaldowi Tuskowi najbardziej zależy na tym, aby pokazać to, że to on dyktuje warunki jako szef największej partii opozycyjnej – wskazywał Bartosz Brzyski, politolog.
Do końca roku zostało 11 dni. Tymczasem jedynie Lewica deklaruje gotowość do stworzenia jednej listy opozycji.
– Donald Tusk być może mówi coś o wspólnej liście, ale tak naprawdę w ogóle do niej nie dąży. Szymon Hołownia mówi, że jest zdystansowany wobec wspólnej listy. To samo słychać ze strony PSL – zauważyła Beata Maciejewska z Lewicy.
Szymon Hołownia i Władysław Kosiniak-Kamysz są dalecy od takiego rozwiązania. Lepszym rozwiązaniem – zdaniem liderów PSL i Polski 2050 – są dwie listy. Centroprawicowa, stworzona z ich partii oraz Porozumienia, już bez Jarosława Gowina na czele oraz centrolewicowa – Platformy i Lewicy. Współpraca całej opozycji tak, ale nad propozycjami dla Polaków – słyszymy od Szymona Hołowni.
– Jedna lista spraw do załatwienia, co do której wszyscy się zgodzimy. Wiecie co się wtedy stanie? Ludzie nam uwierzą! – przekonywał Szymon Hołownia, lider Polski 2050.
Prof. Mieczysław Ryba zauważa, że lider Polski 2050 może mieć obawy względem Donalda Tuska.
– Hołownia słabnie i na samodzielność chyba go nie stać, a kiedy by się skleił, stopił z Platformą, to przestanie istnieć tak jak Nowoczesna – powiedział prof. Mieczysław Ryba.
Z kolei politolog Andrzej Maciejewski uważa, że Szymon Hołownia popełnia błąd, zbliżając się do Ludowców.
– Bez sensu kompletnie działanie, które powoduje, że partia, która bez problemu może wejść do parlamentu, ciągnie na plecach coś, co jest jednym wielkim balastem i ciężarem – zauważa Andrzej Maciejewski, politolog.
Na ostateczny kształt list musimy jeszcze poczekać.
– W tej chwili toczą się rozmowy liderów. Jakiekolwiek postanowienia będą pod koniec stycznia. Proszę spokojnie czekać, wszystko będzie dobrze – uspokaja Hanna Gill – Piątek z Polska 2050.
Układ sił na opozycji jest ważny nie tylko dla wyborców, ale także dla Prawa i Sprawiedliwości. Większość sondaży wskazuje na stratę poparcia dla rządzących i jednocześnie, jeśli będzie jakiekolwiek porozumienie, wygraną opozycji. Posłowie PiS są jednak spokojni.
– Nigdy nie wierzę w te sondaże, ale jeśli mamy to poparcie 35 proc., to znaczy, że jest dobrze i Polacy nas dobrze oceniają – mówił Robert Telus, poseł PiS.
W Prawie i Sprawiedliwości panuje przekonanie, że jeśli Polacy przejdą przez zimę bez problemów z ogrzewaniem mieszkań, inflacja wiosną zacznie spadać i uda się odblokować unijne środki, to trzecia kadencja jest w zasięgu ręki.
TV Trwam News



